Hej,
Dotychczas nie pisałem, bo widząc nastawienie Komitetu Technicznego Arbitrów i waszego prezesa, wiedziałem, że to wam zagrozi. Przy okazji, wiedz, że tego samego dnia po pojawieniu się tych informacji skontaktowałem się z Luisem Mediną [prezes Komitetu - dop. red.] i Carlosem Closem [dyrektor VAR-u], by wytłumaczyć wszystko, co wiedziałem, próbując to wyjaśnić i pomóc, w czym mogłem. Oczywiście nie odważyli się zadać mi pytań, woleli zgrywać ofiary i wziąć udział w linczu oraz publicznym sądzie.
Otrzymałem wiele oznak szacunku, sympatii i zaufania. Mimo wszystko wśród sędziów są przeróżne typy i też czuję się trochę rozczarowany, oszukany i pusty. Szczególnie przez niektórych, o których myślałem, że znam ich dobrze. Od początku byliście ofiarami strachu, przy którym rozwija się sędziowanie i poczułem się za wcześnie osądzony, co świat piłki zawsze robił także niesprawiedliwie wobec was.
Co do mnie i wszystkiego, co nas łączyło, możesz być w pełni spokojny i pewny siebie. To prawda, że nie zdementowałem publicznie barbarzyńskiej liczby kłamstw, domysłów i głupot, które opublikowano, ale wierzyłem, że dla wielu nie będzie to potrzebne. To też możliwe, że sprawiono, iż pomyliliście raporty techniczne ze szpiegostwem lub przygotowanie mentalne z wpływami korupcyjnymi czy sugestiami... To wydaje mi się żenujące. Moja praca zawsze była tajna. Nigdy nie dzieliłem się tym, dla kogo pracuję (dla piłkarzy, trenerów, sędziów i/lub klubów).
Dotychczas przy czytaniu prasy i słuchaniu głupków poprzez wpychanie do twojej głowy różnych idei, miałeś wymówkę, by myśleć o mnie źle. Ja już powiedziałem ci jakąś prawdę i teraz tylko ty jesteś odpowiedzialny za swoje złe myśli. Mój telefon zawsze był i będzie dostępny dla tych, którzy jesteście dla mnie ważni, a nie dla mediów. Zapytaj mnie o co tylko chcesz.
Kiedy to wszystko się skończy, ucieszę się z twojej wiadomości. Nie wiem, czy będzie z sympatią, przeprosinami czy czymś innym, ale chętnie ją przyjmę. Ja dalej zamierzam wierzyć w ludzi, co zawsze robiłem (może w jedną kiedyś nie wierzyłem, ale to temat rodzinny). Przy okazji, jeśli ciągle tego nie zauważyłeś, to „ja też nie jestem Negreirą”.
W ważnych momentach pokazujemy, kim jesteśmy.
[podpis]
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się