REKLAMA
REKLAMA

Obiecujący debiut

Arda Güler pokazał się z bardzo dobrej strony w swoim debiucie w koszulce Realu Madryt. W pierwszej połowie meczu z Arandiną turecki pomocnik był najlepszym ofensywnym zawodnikiem Królewskich.
REKLAMA
REKLAMA
Obiecujący debiut
Fot. Getty Images

Real Madryt wygrał 3:1 z czwartoligową Arandiną i awansował do 1/8 finału Copa del Rey. Był to jeden z tych meczów, w których Królewscy mogli tylko stracić – zwycięstwo było obowiązkiem i żaden madridista nie brał pod uwagę odpadnięcia z turnieju już na tym etapie rozgrywek. Dlatego też w takich dniach spogląda się w innych kierunkach i docenia się inne rzeczy. Jedną z nich był długo wyczekiwany debiut Ardy Gülera.

Przygoda Turka w Realu Madryt nie rozpoczęła się w najlepszy możliwy sposób. Po tym jak przeszedł z Fenerbahçe za 20 milionów euro (suma ta w zależności od zmiennych może jeszcze wzrosnąć o dodatkowe 10 milionów euro) nie było mu dane zadebiutować w trakcie pretemporady, gdyż na samym starcie przygotowań nabawił się kontuzji kolana. Po operacji i rehabilitacji kolejne szanse na debiut przepadały z powodu urazów mięśniowych, przez które Güler po raz pierwszy koszulkę Los Blancos mógł nałożyć dopiero w 2024 roku.

Sam Carlo Ancelotti również nie widział potrzeby, aby cokolwiek na siłę przyśpieszać, gdyż jest świadomy tego, że 18-latek w tym momencie potrzebuje przede wszystkim pracy nad aspektami czysto fizycznymi. W klubie podawany jest w tym kontekście przykład Rodrygo, który po przyjeździe z Brazylii również miał dużo słabsze warunki fizyczne niż obecnie. „Spokojnie, zachowajmy z nim spokój. Będzie ważnym zawodnikiem i teraz, i w przyszłości. Trzeba trochę cierpliwości. Ja ją mam, on również. Będzie miał swoje minuty, jakości mu nie brakuje”, tłumaczył Carletto po ostatnim ligowym meczu z Mallorcą, w którym turecki pomocnik ostatecznie nie pojawił się na murawie.

REKLAMA
REKLAMA

Szansa na debiut przyszła trzy dni później właśnie w Arandzie de Duero. Güler wyszedł w pierwszym składzie na pucharowy mecz z Arandiną i w ciągu spędzonej na murawie godziny pokazał się z bardzo dobrej strony – 35 celnych podań na 39 wszystkich prób (skuteczność 90%), 56 kontaktów z piłką, trzy strzały (jeden z nich był celny, a po drugim z rzutu wolnego piłka zatrzymała się na słupku), dwa udane dryblingi na trzy próby i trzy odbiory. W pierwszej połowie młody Turek był najlepszym ofensywnym zawodnikiem w szeregach Królewskich.

Dobre… i złe strony
Odczucia Ancelottiego po debiucie Gülera są ogólnie bardzo dobre, ale jednocześnie szybko rzucił się w oczy aspekt, nad którym zawodnik musi popracować w pierwszej kolejności – przygotowanie fizyczne. W drugiej połowie 18-latka już prawie w ogóle nie było widać i 60 minut zdecydowanie zaczęło mu się dłużyć. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że akurat ten element ulegnie poprawie wraz z nabieraniem coraz większego rytmu meczowego.

I co dalej? Wyjazd do Arabii Saudyjskiej na Superpuchar Hiszpanii, w którym Gülerowi trudno będzie znaleźć sobie miejsce w składzie. Wynika to przede wszystkim z tego, że wiązałoby się to z szybkim wejściem na ten najwyższy poziom – najpierw derbowe starcie z Atlético Madryt i w przypadku awansu możliwy Klasyk z Barceloną w finale. Wiele wskazuje na to, że styczeń będzie stał dla Turka pod znakiem przede wszystkim Copa del Rey i możliwości zbierania pierwszych minut w La Lidze. A po sobotnim debiucie można sobie dużo obiecywać.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (45)

REKLAMA