– Debiut w drużynie mojego życia? Prawda jest taka, że to marzenie. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Jestem niezmiernie szczęśliwy. To najlepszy prezent, jaki mogłem dostać na Trzech Króli. Myślę, że nigdy nie zapomnę tego dnia.
– Ile razy marzyłem o tym momencie? Marzyłem zanim przyszedłem do Realu Madryt, kiedy dopiero zaczynałem grać w piłkę w Murcji. Od kiedy tutaj przyszedłem, to cały czas pracowałem, walczyłem, dawałem z siebie wszystko i na koniec życie wynagradza ci to w ten sposób.
– Jak przeżywałem ten dzień? W ogromnych nerwach. Starałem się uciąć sobie sjestę, ale nie mogłem. Ten dzień był kumulacją nerwów, ale moja rodzina mnie wspierała. To był niewiarygodny dzień, wszystko wyszło tak, jak chciałem i jestem bardzo szczęśliwy.
– Co mówili mi przed debiutem Ancelotti i Nacho? Oni podchodzą do tego z totalną naturalnością. Mówią ci, abyś był spokojny, zrelaksowany, grał tak, jak grasz ze swoją drużyną i sprawiają, że czujesz się bardzo pewnie i wygodnie na boisku.
– Dla kogo koszulka z debiutu? Jest dla mnie, oprawię ją w ramkę i zachowam w domu. To koszulka, o której zawsze będę pamiętał.
– Debiut zakończony zwycięstwem? To codzienność w tym klubie. Tu wymagania są najwyższe i cały czas trzeba wygrywać. Dziś wygraliśmy dla kibiców i dla drużyny.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się