Trener chciał położyć kres debacie, która od dłuższego czasu towarzyszy rywalizacji między Łuninem i Kepą. Na ten moment zwycięzcą jest Ukrainiec, co jednak wiąże się nie tylko z chwilową niedyspozycją Baska, lecz także ogólnymi odczuciami i oceną pracy przez sztab szkoleniowy. To, co w starciu z Mallorcą ma być doraźnym rozwiązaniem, w Superpucharze może przerodzić się w coś trwałego.
Reakcja Łunina w obliczu kontuzji Kepy była więcej niż pozytywna. Do boiskowej postawy i ogólnego nastawienia Andrija nie można mieć żadnych zarzutów. Również Arrizabalaga ciężko pracuje i spisuje się dobrze, jednak całościowa analiza na tę chwilę premiuje do gry jego rywala. Klub w pełni ufa obu bramkarzom. Ich zaangażowanie w misję zastąpienia Courtois jest niepodważalne, co zresztą łatwo można by poprzeć czystą statystyką. Choć za najmniejszą liczbą goli straconych w lidze w znacznej mierze stoi też ponadprzeciętna postawa bloku obronnego, to jednak warto zaznaczyć, że ani Łunin, ani Kepa nie wyciągali do tej pory piłki z siatki po swoich indywidualnych błędach czy spóźnionych reakcjach.
Łunin zaliczył w tym sezonie siedem ligowych spotkań w pierwszym składzie. W tym czasie dał się pokonać zaledwie cztery razy. Kepa zagrał natomiast 11 razy i kapitulował siedem razy. W Champions League Bask dołożył cztery spotkania, w których sposób na niego rywale znaleźli pięć razy. Łunin w Lidze Mistrzów ma natomiast dwa występy i jedną straconą bramkę.
Ancelotti co prawda przyznał publicznie, że to Arrizabalaga po kontuzji będzie nadal cieszył się statusem pierwszego bramkarza, jednak Andrij się nie poddał i swoją pracą zdołał odwrócić sytuację. Włoski szkoleniowiec odbył rozmowę z Łuninem, po której wszystko dla obu panów było jasne. W ogólnym rozrachunku można chyba stwierdzić, że w wyjściowym składzie będzie grał po prostu ten, który na co dzień będzie wykazywał się lepszą postawą.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się