15 zwycięstw i 1 porażka (po dogrywce) – w taki sposób koszykarze Realu Madryt rozpoczęli sezon zasadniczy w Eurolidze. Wyrównali tym samym osiągnięcie Fenerbahçe, które taką serią popisało się w sezonie 2018/19. Klub ze Stambułu zakończył wówczas pierwszy etap sezonu z bilansem 25-5, awansował do Final Four, gdzie w półfinale przegrał z Efesem, co jest też dowodem na to, że rekordy sezonu zasadniczego jeszcze niczego nie przesądzają.
Dzisiaj Królewscy staną przed szansą na zapisanie kolejnej karty w historii rozgrywek i ustanowienie nowego rekordu. Potrzebne jest do tego zwycięstwo w spotkaniu zamykającym pierwszą serię gier. Rywalem będzie zamykający tabelę ASVEL, który może się pochwalić zaledwie dwoma wygranymi. Francuzi w Eurolidze mają za sobą osiem porażek z rzędu, a na własnym parkiecie nie wygrali ani razu. Trudno wskazać jakikolwiek argument na korzyść ASVEL-u w dzisiejszym meczu. Może jedynie pewne problemy kadrowe Realu Madryt.
Do Francji nie polecieli Deck, Hezonja, Rudy i Yabusele. Największą stratą jest nieobecność Hezonji, który w ostatnich tygodniach prezentował równą i bardzo wysoką formę. Jednak nawet bez tej czwórki Real Madryt powinien sobie poradzić w starciu z najsłabszą drużyną w stawce i zamknąć w ten sposób (prawie) perfekcyjną pierwszą rundę. To przedostatni mecz Królewskich w 2023 roku i ostatni w Eurolidze. Real Madryt musi po prostu zagrać swoje, żeby wygrać i tym pozytywnym akcentem zakończyć rok w europejskich rozgrywkach.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 20:00. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.
Do Francji nie polecieli:
• Gabriel Deck – kontuzja mięśniowa
• Mario Hezonja – gorączka
• Rudy Fernández – odpoczynek z powodu problemów z plecami
• Guerschon Yabusele – naderwane więzadło poboczne piszczelowe (spodziewany powrót: początek 2024 roku)
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się