Chociaż katalońskie media i ich fani opublikowali artykuły o tym, że RealMadridTV wypuścił kolejny materiał na sędziów w meczu Realu Madryt, to tym razem nie jest to pełna prawda. Klubowa telewizja najpierw w czwartkowym wydaniu popołudniowych wiadomości podała nazwiska arbitrów, którzy poprowadzą sobotnie spotkanie, gdy obsady ogłosiła Federacja. Do tej informacji dodano powtórki trzech akcji, w których Jaime Latre, który będzie pracować jako sędzia VAR, nie podejmował w poprzednim sezonie interwencji jako wideosędzia. Można stwierdzić, że we wszystkich przypadkach dochodziło do klarownych przewinień lub agresji na czerwoną kartkę. Przedstawione sytuacje to:
– brutalny faul Papu Gómeza na Fede Valverde, który doprowadził do przerwy Urugwajczyka w grze (VAR)
– agresja Faliego na Rodrygo bez piłki w zasięgu graczy (VAR)
– brak karnego za pociągnięcie Benzemy przez Espino (VAR).
Wszystko było opatrzone jedynie komentarzem prowadzącego program. Następnie w piątkowym wieczornym wydaniu wiadomości pokazano te trzy akcje oraz faul Le Normanda na Rüdigerze w poprzednim sezonie, który także nie zasłużył na interwencję Jaime Latre. W trakcie ujęć odbyła się krótka debata prowadzącej z gośćmi, w której postawiono pytania, jak można przegapić takie agresje, jak te na Valverde czy Rodrygo. Kolejny raz podważono uczciwość rozgrywek i równość w stosowaniu kryteriów, wskazując, że sędziowanie w Lidze Mistrzów jest na zupełnie innym poziomie przede wszystkim pod względem przejrzystości. Zaznaczamy, że nie wyemitowano filmiku na miarę tego z De Burgosem Bengoetxeą przed meczem z Sevillą, a były to bardziej krótkie debaty z powtórkami zaledwie tych czterech akcji.
Dzienniki z Walencji także kłamliwie informują, że Real Madryt próbuje wpłynąć na mecz poprzez filmik o Jaime Latre, który tak naprawdę nie istnieje. Do tego Superdeporte, główny dziennik sportowy w tym regionie, który nie przestaje tworzyć kampanii przeciwko Viníciusowi, na przykład przez ciągłe nazywanie go „Pinokiusem”, odpowiada swoją analizą sędziowską w serii artykułów w tej sprawie. Wskazuje się, że Jaime Latre w 14 meczach Valencii w latach 2014-2021 jako arbiter główny pokazał graczom Nietoperzy aż 7 czerwonych kartek. Dodatkowo w poprzednim sezonie jako sędzia VAR nie interweniował w meczu na Camp Nou, gdy Franck Kessié miał faulować w polu karnym Frana Péreza.
Jeśli chodzi o arbitra głównego Sáncheza Martíneza, w tym sezonie prowadził on wygrany mecz Valencii na Pizjuán, ale wcześniej Nietoperze mieli z nim serię 7 porażek i remisu. Ich ogólny bilans z tym sędzią to 5 wygranych, 4 remisy i aż 11 porażek. Wśród nich są 2 remisy i 2 porażki z Realem Madryt, w tym uznanie w 2016 roku gola Garetha Bale'a ze spalonego. W ostatnim sezonie ten arbiter podyktował kontrowersyjną jedenastkę Nico na Amathcie, która pozwoliła Mallorce wygrać w Walencji oraz nie podyktował karnego dla Valencii w Almeríi za faul bramkarza na Kluivercie. Jak dodaje Superdeporte, martwić może również to, że Real Madryt właśnie z Sánchezem Martínezem na murawie zdobywał swoje ostatnie dwa Superpuchary Hiszpanii oraz Puchar Króla.
Poza tym Superdeporte w innym artykule dodaje: „Gdy Valencia odwiedza Santiago Bernabéu, gra nie tylko przeciwko Realowi Madryt, ale także sędziom. Co ciekawe, zawsze faworyzuje się tam Królewskich”. Przypomina się, że niecałe 2 lata temu Hernández Hernández podyktował rzut karny za faul Alderete na Casemiro, który już w przerwie sama Valencia skomentowała dosadnie na Twitterze. Jak stwierdza dziennik, to była ostatnia kradzież na Bernabéu, a do pierwszej doszło w 1930 roku, gdy Valencii w Madrycie anulowano 3 legalne gole. Między tymi spotkaniami gazeta wyróżnia też takie akcje, jak anulowany gol Adriana w sezonie 2001/02, czerwoną kartkę za nieistniejący faul Aimara na Salgado w sezonie 2002/03, wyrzucenie z boiska Albeldy za nieistniejące zagrania ręką, niepodyktowany karny Carvalho i trzy nieistniejące spalone Soldado w sezonie 2010/11, gol ręką Higuaína w sezonie 2012/13, słynny karny Marcheny na Raúlu z sezonu 2003/04, który określono jako faul poprzez chwyt Ushiro-Nage z judo, czy anulowany gol Rodrigo Moreno z sezonu 2019/20. „Rabunki na Bernabéu to niekończąca się historia. Kolejny rozdział w sobotę. Alarm”, kończy swoją analizę Superdeporte.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się