– Fran García sprawił, że jestem lepszym piłkarzem i vice versa? Nie wiem, czy sprawiłem, że stał się lepszym piłkarzem. By grać w Realu Madryt to jasne, że musisz być bardzo dobry. Dobrze się dogadujemy, nawet bardzo dobrze. Cały czas ze sobą rozmawiamy. Dla mnie Fran jest tym typem człowieka, który zasługuje na wszystko dobre, co mu się przydarza. Nie można być bardziej pokornym człowiekiem, mimo że wywodzi się z cantery Realu Madryt. To jego zasługa.
– Czy to mój przyjaciel? Tak. Miałem to szczęście, że mogłem zawiązać z nim przyjaźń. 31 grudnia przyszedł z moimi rodzicami i wujami, by zjeść kolację z całą moją rodziną. Teraz mój syn widzi Frana w telewizji i nagle krzyczy: „Patrz, tatusiu, to Fran García!”. Jest bardzo ważny dla nas wszystkich.
– Co czuję, kiedy widzę go w Realu Madryt? A co mam czuć? To Real Madryt! Jego problemem jest jego osobowość. Jest zbyt dobry. Może, by tam być, musisz wydobyć z siebie więcej zła. Jeśli masz piłkę, to zrób swoją akcję, nie oddawaj jej nikomu. Musi mieć tę osobowość. Nie wiem, co zrobiłbym w jego sytuacji, to też jest prawda. Ale on to osiągnie, jestem tego pewien, ponieważ przychodzi na trening jako pierwszy i wychodzi z siłowni ostatni. Musi zachowywać się tak, jakby był w Rayo i odniesie sukces.
– Błyskawiczny powrót Frana do zdrowia po kontuzji więzadła krzyżowego? To było niewiarygodne. Dla niego bycie kontuzjowanym jest cięższe niż dla kogokolwiek innego. Nie wytrzymuje tego. Pamiętam sezon, w którym doszliśmy do półfinałów Pucharu Króla. Miał totalnie zniszczony mięsień przywodziciela i nikt go nie mógł zatrzymać, dopóki mu nie powiedzieli: „Fran, musisz wyhamować, żeby spróbować zagrać w półfinale”. Jednak do rewanżu wytrzymał miesiąc z kontuzją i cały czas grał, było mu wszystko jedno. Wytrzymywał ból. Nie wiem, jak to zrobił, ale było tak, jak ci mówię.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się