Trzy miesiące zewnętrznego zamieszania, nacisków i presji nie zmieniły pierwotnych planów klubu. To, co się pisze i mówi w mediach, przestało mieć dla Realu Madryt znaczenie i tak też było w letnim okienku transferowym. Nic nie zmieniło planów transferowych działaczy Los Blancos, z jakimi klub rozpoczął letni okres transferowy. „Wystarczy to, co mamy”, powtarzano w Valdebebas po tym, jak zniknął temat Harry'ego Kane'a – twierdzi dziennik MARCA. Podczas gdy wszyscy na zewnątrz domagali się, a wręcz błagali o transfer Kyliana Mbappé, zwłaszcza po odejściu Karima Benzemy, w biurach w Valdebebas przesłanie było jasne: „Punktem odniesienia będzie Bellingham”.
Ancelotti doskonale wiedział o tym, udając się na wakacje, jednak gdzieś po cichu liczył, że w międzyczasie do drużyny dołączy Harry Kane. Nic takiego się nie wydarzyło, jednak prawda jest taka, że w samym klubie temat sprowadzenia angielskiego napastnika nie był specjalnie mocno poruszany, a wewnętrzna debata nie trwała dłużej niż tydzień – przekonuje MARCA.
Oczywiście, powiedzieć, że klub spodziewał się, iż na tym etapie sezonu Bellingham będzie Pichichi, byłoby mocnym nadużyciem, jednak Królewscy w pełni wierzyli w to, co może wnieść od siebie Anglik, co mogą dodatkowo dać sprowadzeni Joselu i Brahim, oraz do czego zdolni są będący już w zespole Vini i Rodrygo. Do tego mogli liczyć na Carlo Ancelottiego, który jest wybitnym specjalistą w kształtowaniu drużyny z tego, co ma pod ręką.
Włoch zmienił więc system i postawił na diament, który na tę chwilę przyznaje racje działaczom, jeśli chodzi o ich negatywne stanowisko co do konieczności sprowadzenia napastnika. Ancelotti kolejny raz pokazał, że jest mistrzem w swoim fachu. Carletto stworzył perfekcyjne warunki to tego, by wydobyć najlepszą wersję Bellinghama, którego świetnie uzupełnia Joselu, przyznając rację temu, kto postawił na jego powrót do klubu po 12 latach. A to wszystko przy miesięcznej absencji Viníciusa, braku formy Rodrygo i niepewnej sytuacji Brahima, dla którego wciąż jakby brakowało miejsca.
Na osobne wyróżnienie zasługuje temat Bellinghama. Trzeba przyznać rację działaczom, którzy – pomimo ogromnych nacisków z zewnątrz – twierdzili, że Anglik „pozwoli zapomnieć o Benzemie”. Jude jest w tym momencie najlepszym strzelcem zespołu w lidze (8 bramek), wypracował najwięcej bramek (10) i oddał najwięcej celnych strzałów (15). To również piłkarz najlepszy w blokach, podaniach w pole karne, a drugi najczęściej faulowany… To wszystko dzięki swojemu talentowi, ale też dzięki nowej pozycji, na której występuje w diamencie Ancelottiego.
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się