Kapitan Królewskich w 93. minucie starcia na Montilivi bezpardonowo zaatakował wyprostowanymi nogami Portu, który boisko opuścił na noszach i został przetransportowany do szpitala. Okoliczności te wpłynęły na okres wykluczenia z gry 33-latka. Kilka dni później Girona zaprezentowała diagnozę, według której piłkarz cierpi na obrzęk prawej kostki w okolicy górnego stawu skokowego i naderwanie lewego rozcięgna mięśnia pośladkowego. Klub nie podał czasu, po jakim spodziewa się powrotu zawodnika do gry, jednak sam fakt opuszczenia przez Portu kilku ligowych kolejek był istotny przy ustalaniu długości dyskwalifikacji.
Jak zawsze w tego typu sytuacjach, Real Madryt postanowił odwołać się od decyzji władz ligi, by skrócić karę chociaż o jedno spotkanie. W minioną sobotę Nacho odbył pierwszy mecz zawieszenia. Kolejny przypada na wyjazdową konfrontację z Sevillą. Królewscy poprzez odwołanie starali się sprawić, by kapitan był dostępny na konfrontację z Barceloną, zwłaszcza w obliczu problemów kadrowych w formacji defensywnej.
Choć ostatecznie Portu nie doznał poważnego urazu (zasiadł na ławce w miniony weekend i nawet się rozgrzewał, ale ostatecznie nie wystąpił), w Madrycie nie mają zbyt dużej wiary w pozytywny skutek odwołania. Jeśli Komitet Rozgrywek faktycznie nie złagodzi kary, Real złoży jeszcze jedno pismo do Trybunału Administracyjnego ds. Sportu, który w minionych latach zmieniał już pierwotne decyzje Komitetu. Jakkolwiek patrzeć, na Bernabéu pesymistycznie zapatrują się na pozytywne rozpatrzenie sprawy.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się