REKLAMA
REKLAMA

Vinícius musi nauczyć się gry jako napastnik

Wywołujący zakłamane (przez wynik) i ekscytujące (przez intensywność, rytm i starcia) wrażenie Klasyk w Dallas pozostawił po sobie garść wniosków, których nie można lekceważyć, nawet jeśli mówimy ciągle tylko o letnim sparingu. Jednym z nich jest to, że wciąż najbardziej łamiącym schematy piłkarzem Realu Madryt pozostaje Vinícius Júnior.
REKLAMA
REKLAMA
Vinícius musi nauczyć się gry jako napastnik
Fot. Getty Images

Brazylijczyk to jeden z piłkarzy, którego najbardziej dotyka zmiana systemu przez Carlo Ancelottiego związana z nadmiarem pomocników i niedoborem atakujących w kadrze. Nawet jeśli Brazylijczyk przeciwko Milanowi zdobył bramkę w stylu klasycznej „9”, gdy zaatakował środkową przestrzeń za plecami stoperów i wykorzystał sytuację sam na sam, to ciągle wiele kosztuje go gra w środku. To logiczne. Nie jest to nic, czego nie da się usprawnić z upływem czasu. Jeśli 23-latek pokazał coś w ostatnich sezonach, to umiejętność rozwijania par umiejętności najważniejszych dla atakujących, czyli szybkości i pauzy z jednej strony oraz dryblingu i strzału z drugiej.

Vinícius po prostu musi nauczyć się gry napastnika w szerszym znaczeniu tego słowa. Musi szukać bardziej gry w środku ponad zachętą do schodzenia na lewy bok, gdzie czuje się tak komfortowo. Może to robić okazjonalnie, by uciec stoperom czy zamieszać z odnośnikiem krycia dla całej linii obrony, ale nie może tego robić systematycznie. Jeśli szuka ucieczki do swojej strefy komfortu, to zostawia Rodrygo samego przeciwko całej defensywie i bez drugiego elementu w polu karnym do wykańczania akcji. To powinna być jednak kwestia czasu i treningów. A także obejrzenia kilku filmików z grą Karima Benzemy, który też wędrował na boki, ale zawsze kontrolował powrót do środka.

REKLAMA
REKLAMA

Między grą do środka, gdy jesteś skrzydłowym, a grą ze środka, gdy jesteś napastnikiem, istnieje znacząca różnica w ruchach, ale także zajmowanych pozycjach. By dostrzec tę różnicę wystarczy spojrzeć na drugą połowę Klasyku, gdy drużyna przeszła na system 4-3-3 i jak komfortowo poczuł się wtedy Brazylijczyk. Przy tym należy zaznaczyć, że wtedy mierzył się już z Destem. W pierwszej połowie krążyli obok niego Araújo na boku obrony i Koundé na środku.

Na skrzydle Vinícius ma więcej miejsca na wykorzystanie swojej szybkości w akcjach indywidualnych twarzą do bramki. Brazylijczyk wypracował na boku tyle opcji dryblingu, że rywale nie mają pojęcia, co czeka ich w każdej kolejnej akcji. Jako napastnik 23-latek za bardzo zbliża się do rozgrywanej piłki i przede wszystkim pokazuje się kolegom do gry ustawiony plecami do bramki. Nie jest gotowy do bezpośredniego zaatakowania pola karnego. Rodrygo w tym względzie ma większe doświadczenie w ustawianiu się ciałem do bramki.

Przy tym wszystkim, to Vinícius pozostaje duszą ofensywy Realu Madryt i chociaż ciągle ma problemy z nową pozycją, to on sam stworzył sześć okazji bramkowych w Klasyku, w tym dwa razy trafił w poprzeczkę. Po takim festiwalu sytuacji Królewskich niektórzy mogliby uznać, że rozmowa o pozycji Viníciusa nie jest potrzebna. Tak i nie. Pierwsza porażka z nowym eksperymentem taktycznym nadaje tylko wartości poprzednim występom. Nawet Xavi zdaje sobie sprawę, że ten wynik 0:3 jest anegdotą i kwestią dnia, który podkreśla wartość jego zespołu, ale wcale nie rozbija rywala.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (69)

REKLAMA