Joselu wylądował w Realu Madryt z dziwnym uczuciem. Urodzony w Stuttgarcie zawodnik przyznaje, że przeżywa nowe doświadczenie. Przystosowuje się do nowego systemu i nowych kolegów z drużyny. Prawda jest jednak taka, że w oczach większości jest po prostu kolejnym canterano, który wyjechał na Erasmusa poza Santiago Bernabéu. Trwał on dłużej niż zazwyczaj, ale za to pozwolił mu wrócić do domu. W Castilli spędził tylko trzy sezony. Wystarczająco dużo, żeby był postrzegany jako jeden z wychowanków, który ponadto przyniósł ze sobą ten szczególny dar wykorzystywania okazji.
Przeciwko Manchesterowi United zdobył jedną z najpiękniejszych bramek, jakie kiedykolwiek padły łupem Realu w trakcie swoich przedsezonowych amerykańskich wypadów. Uderzenie przewrotką po dośrodkowaniu Lucasa Vázqueza definitywnie zamknęło mecz. Zapolował na wysoko zawieszoną w powietrzu piłkę, dostawiając do niej stopę na wysokości ponad dwóch metrów przy strzale, który był tak samo efektowny, jak i efektywny. 30 minut wystarczyło mu, żeby powiedzieć Carlo Ancelottiemu: „Oto jestem”.
Zawsze dobrze wykorzystywał momenty. Tak jak w swoim debiucie w białej koszulce w 2011 roku. Potrzebował zaledwie dwóch minut, żeby trafić do siatki po wrzutce Cristiano i wywrócić Bernabéu do góry nogami. Na tym się nie skończyło: kilka lat później strzelił gola w swoim pierwszym spotkaniu w La Lidze w barwach Deportivo Alavés, a później dokonał tego samego, będąc piłkarzem Espanyolu. Co więcej, świetnie radził sobie na początku sezonu: zdobywał pięć bramek w pierwszych kolejkach, jedną w drugich i pięć w trzecich.
W reprezentacji Hiszpanii po raz kolejny pokazał swój talent do maksymalnego wykorzystywania najważniejszych momentów. Strzelił dwa gole w ciągu dziewięciu minut, które otrzymał od Luisa de la Fuente w starciu z Norwegią w eliminacjach do Mistrzostw Europy w 2024 roku. Był to jego debiut w drużynie narodowej. Na następnym zgrupowaniu, w półfinale Ligi Narodów, ponownie dał z siebie wszystko, zapewniając La Roja zwycięstwo z Włochami dzięki bramce zdobytej w zaledwie sześciominutowym występie. I to już cztery minuty po pojawieniu się na boisku. W finale został wprowadzony dużo wcześniej, rozegrał łącznie 54 minuty i wykorzystał rzut karny w serii jedenastek. Na koniec mógł cieszyć się z pierwszego trofeum w swojej profesjonalnej karierze.
Pełne zaufanie ze strony Ancelottiego
Rosły napastnik sprawił, że w Madrycie wszyscy są zgodni: jest graczem o profilu, który bardzo przyda się w nadchodzącym sezonie. Zaufanie do Mariano wyczerpało się wiele lat temu (jeśli kiedykolwiek w ogóle takowe istniało), ale były zawodnik Lyonu, bliski wypełnienia swojego kontraktu, nie zwolnił miejsca. Kiedy jego umowa wygasła, Królewscy zwrócili swój wzrok w kierunku wypożyczenia Joselu, o czym jako pierwsze poinformowało Relevo. Wszystko to odbyło się bez aprobaty Ancelottiego, który nie miał nic do powiedzenia w kwestii jego przybycia. To jedna z tych operacji przeprowadzonych od początku do końca przez pion dyrektorski. Była to okazja rynkowa, która została wykorzystana bez konsultacji z trenerem, który zawsze dobrze dostosowuje się do okoliczności.
Pierwsze tygodnie treningów utwierdziły sztab trenerski w przekonaniu, że mają w kadrze bardzo przydatnego piłkarza, który wniesie do zespołu wiele różnych umiejętności. Rozpoczął pretemporadę w dobrej dyspozycji i z wielkimi chęciami. Ancelotti i jego ekipa dostrzegli to i nie mają wątpliwości, że wykorzystają go w wielu meczach, mimo że o niego nie prosili. Włoch jest zachwycony jego świetną grą w powietrzu i nieustannymi biegami, których szuka w ataku, żeby uciekać rywalom.
Joselu nie chce być jednak tylko uzupełnieniem. Chce wywalczyć sobie miejsce i stać się ważnym piłkarzem, który regularnie będzie dostawał minuty. Carletto podjął tę rękawicę i wie, że Hiszpan będzie wielką pomocą w spotkaniach z drużynami skupionymi na szczelnej obronie własnego pola karnego, nawet jako członek wyjściowego składu, żeby zmęczyć stoperów i wyłapać każde dośrodkowanie ze skrzydła. Tylko od niego samego zależy, czy w pełni wykorzysta otrzymane szanse. Ale nie powinniśmy mieć wątpliwości, że to zrobi. Jak zawsze.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się