„Jest bestią. Wszystko robi dobrze. Wykonuje z łatwością wszystkie ćwiczenia”. Takie słowa można usłyszeć w Valdebebas na temat Jude’a Bellinghama, zawodnika, który ma zostać nowym generałem środka pola Realu Madryt. Pierwsze dni Anglika w Hiszpanii potwierdzają pozytywne odczucia, jakie pozostawił po sobie na swojej prezentacji – jakość i fizyczność prawdziwego cracka, osobowość wybitnego piłkarza.
Bellingham zdążył już zdobyć sympatię kolegów z drużyny (nazywają go Belli) i uznanie sztabu trenerskiego. „Przede wszystkim jest bardzo dobrym człowiekiem”, mówią o nim. Gracz pochodzący ze Stourbridge, małego miasteczka położonego niedaleko Birmingham, doskonale adaptuje się do nowego życia w nowym miejscu.
Jeśli Arda Güler wyróżnia się odwagą w podaniach, to u Bellinghama rzuca się w oczy to, że nigdy nie traci piłki. Zostawił za sobą problemy z kolanem, które uniemożliwiły mu pożegnanie się w dobrym stylu z Borussią Dortmund, a w Madrycie realizuje plan treningowy, żeby być gotowym na początek sezonu, bez najmniejszego forsowania się.
Na treningach dało się dostrzec, że szczególna nić porozumienia łączy go z Brahimem, wspólnie żartują podczas sesji pod okiem Carlo Ancelottiego. Jednego dnia w przerwie między ćwiczeniami Anglik żartobliwie kopnął Hiszpana, a ten w odpowiedzi odepchnął go. Wszystkiemu rzecz jasna towarzyszyły szerokie uśmiechy obu panów. Klub również jest bardzo zadowolony z pierwszego tygodnia Brahima, który błyszczał w trakcie pierwszych dni pretemporady.
Przyjaźń między Brahimem a Bellinghamem dotyczy także Ardy Gülera. Cała trójka, młoda i dopiero co włączona przez Królewskich do pierwszej drużyny, stworzyła grupę, którą łączą bardzo dobre stosunki, a wszystko dzięki manewrom jednego z liderów współczesnego Realu Madryt – Juniego Calafata.
Szef skautingu Florentino Péreza, człowiek stojący za transferami Viníciusa, Militão czy Rodrygo, odegrał też kluczową rolę w przypadku Bellinghama i Ardy Gülera. Dodatkowo był odpowiedzialny za ułatwienie wzajemnych relacji nowych zawodników. Przed rozpoczęciem przedsezonowych przygotowań Juni zabrał Brahima, Bellinghama i Gülera na kolację do jednej z madryckich restauracji.
I sam Calafat jest autorem zdjęcia, na którym cała trójka uśmiecha się przed nadchodzącym sezonem. To kolejna operacja nadzorowana przez Brazylijczyka, który wyspecjalizował się w sprowadzaniu do Realu Madryt największych talentów światowego futbolu.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się