Valdebebas to mała Wieża Babel. Rzadko zdarzało się, by szatnia skupiała w sobie zawodników z tak wielu środowisk. Ancelotti mógłby niemal wystawić jedenastkę złożoną z… jedenastu piłkarzy różnych narodowości. Niemal, ponieważ musiałby wystawić jednego z bramkarzy w polu. W zespole Carletto są piłkarze, którzy przynależą do jedenastu różnych krajów. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce tylko dwukrotnie: w sezonach 2014/15 i 2021/22. Najbliższy będzie jednak inny niż te poprzednie.
Wszystkich 23 zawodników w składzie Ancelottiego można nazwać reprezentantami swoich krajów. W przypadku Toniego Kroosa mowa o rzecz jasna byłym kadrowiczu, ponieważ dwa lata temu podjął decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej. Na początku swojej drogi w barwach narodowych jest za to Fran García, który ciągle czeka na pierwszy występ w barwach Hiszpanii. Pojawił się jednak na ostatnim zgrupowaniu i szansa od Luisa de la Fuente może być tylko kwestią czasu. Z przybyciami Jude’a Bellinghama i Ardy Gülera kibice mogą śledzić wydarzenia związane aż z jedenastoma reprezentacjami: Hiszpanii, Brazylii, Francji, Niemiec, Austrii, Belgii, Chorwacji, Anglii, Turcji, Ukrainy i Urugwaju.
Narodowości jest w rzeczywistości jeszcze więcej, ponieważ kilku zawodników posiada podwójne obywatelstwo. Są to Antonio Rüdiger, który urodził się w Berlinie, ale jego rodzina pochodzi z Sierra Leone. Brahim Díaz ma korzenie marokańskie, a do tego należy dodać trzech reprezentantów Francji. Aurélien Tchouaméni posiada obywatelstwo Kamerunu, Mendy – Senegalu, a Camavinga – Konga. Ten ostatni urodził się zresztą w Angoli, w obozie dla uchodźców. To właśnie tam schron znaleźli jego rodzice, którzy uciekali przed wojną w Kongu. Osobnym przypadkiem jest jeszcze David Alaba. Urodził się w Wiedniu, ale jego ojciec jest Nigeryjczykiem, a matka Filipinką.
Nawet patrząc wyłącznie na Hiszpanów, znajdziemy przypadki tych, którzy nie od zawsze byli związani z krajem, który reprezentując. Pomijając Valverde, Viníciusa, Rodrygo i Militão, którzy otrzymali obywatelstwo już w trakcie gry w Realu, mowa o wspomnianym wcześniej Brahimie czy Joselu, który urodził się w Sturrgarcie.
Piłkarze Realu urodzili się na czterech kontynentach: w Europie, Ameryce, Afryce i Azji. Arda Güler, najnowszy nabytek Królewskich, urodził się w stolicy Turcji, Ankarze, która leży po azjatyckiej stronie kraju. To trzeci Turek w historii Realu, ale pierwszy urodzony w Turcji. Zarówno Hamit Altıntop, jak i Nuri Şahin urodzili się w Niemczech, podobnie jak Mesut Özil, który pomimo tureckiego pochodzenia reprezentował właśnie barwy Die Mannschaft.
Co ciekawe, Real nie posiadał żadnego zawodnika z Argentyny, obecnego mistrza świata, od 2015 roku. Wtedy zespół opuścił Ángel Di María. Zakończyć tę passę może Nico Paz, który lada moment zacznie pukać do drzwi pierwszego zespołu. W całej swojej historii Królewscy mieli zawodników z 46 krajów. Najdłużej z krajów spoza Hiszpanii trwa obecność Brazylii w szatni Królewskich. Od przyjścia Roberto Carlosa w 1996 roku w Realu do dziś jest przynajmniej jeden zawodnik z kraju kawy.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się