Bellingham zadebiutował w Championship jako 16-letni chłopak. Od samego początku wyróżniał się w szkółce, a następnie w pierwszej drużynie, gdzie biegał z numerem 22 na plecach. Dlaczego akurat z takim? Ponieważ jeden z trenerów pewnego dnia powiedział mu, że może grać jako czwórka, ósemka i dziesiątka. Razem – 22. Real nie poszedł tym tropem i dał mu piątkę, z którą niegdyś występował sam Jesus Vallejo Fábio Coentrão Zinédine Zidane. Nie zmienia to faktu, że od momentu odejścia Jude'a nikt w Birmingham nie otrzymał już numeru 22. Czyżby został on zastrzeżony?
– To nie tak. Prasa od początku źle nas zrozumiała. Po prostu trzymamy dla niego ten numer na wypadek powrotu. Nie wiem, czy do tej pory ktoś inny go otrzyma, ale szczerze mówiąc, zdziwiłbym się, gdyby tak się stało. To w naszym klubie numer o dużym ciężarze – tłumaczy Don Ren, CEO Birmingham w latach 2017-2021.
Dong wyróżnia u Bellinghama przede wszystkim dojrzałość. – Widziałem jego rozwój do momentu zostania profesjonalnym piłkarzem i mężczyzną. Obserwowałem go między 13. i 17. rokiem życia. Widziałem w nim dojrzałego zawodnika w ciele chłopca. Jest dojrzały i pokorny. Niesamowity. Pod tym względem interesujące jest nawet słuchanie jego wywiadów – opowiada.
– Nigdy nie myślał o pieniądzach. Podejmuje decyzje zawsze po konsultacjach z rodziną. Jego brat, Jobe, również gra w piłkę. W tym roku skończy 18 lat. Przeniósł się z Birmingham do Sundelandu. Jobe był tak samo dobry, jak Jude w wieku 16 lat. Szkoda, że świat nie miał okazji dowiedzieć się, jaki ma talent. Jestem przekonany, że w Sundelandzie będzie się wyróżniał. Jest jeszcze bardzo młody – dodaje.
Zastanawia, jak można zarezerwować numer kogoś, kto w momencie odejścia nie był jeszcze nawet pełnoletni. I tutaj Dong spieszy z odpowiedzią. – Zaczął występować w pierwszej drużynie jako 16-latek. Nie musi być wieloletnim zawodnikiem czy zdobyć masy trofeów, by stać się legendą. On po prostu robił rzeczy, które dla innych byłyby niemożliwie trudne. Odrzucił dziesiątki milionów funtów, którymi chciano obsypać jego i jego rodzinę. Wolał zostać w klubie i rozwijać się u nas – zdradza.
Podczas gdy Modrić i Kroos szykują się powoli do dawania ostatnich spektakli, Real przygotował sobie już solidny grunt pod kolejną dekadę. Jude dołączył do wcześniej sprowadzonych Camavingi i Tchouaméniego. – Bellingham zawsze stawia klub ponad wszystkim. Chce się uczyć i wygrywać. Pomoże mu gra u boku Modricia i Kroosa. Wraz z nimi stworzy niebywały środek pola. Real dokonał wielkiego transferu – konkluduje Dong.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się