Manchester City po raz pierwszy czy Inter Mediolan po raz czwarty? Różnica w historycznym dorobku jednych i drugich przed dzisiejszym meczem był dość wyraźny, ale nie odzwierciedlały tego opinie na temat tego, kto był faworytem. W tej roli wyszli podopieczni Pepa Guardioli, który już dwanaście lat czekał na swój trzeci triumf w Lidze Mistrzów – to tylko o rok krócej niż Inter.
W obu jedenastkach nie było większych niespodzianek. Pewnym zaskoczeniem można uznać jedynie odstawienie Kyle'a Walkera, którego w jedenastce zastąpił Nathan Aké. Można było oczekiwać, że niezależnie od tego, na kogo postawi Guardiola, jego zespół mocno ruszy od samego początku, będzie szybko odbierać piłkę i zdominuje rywala, ale nic takiego nie miało miejsca.
Anglicy rzeczywiście potrafili stworzyć sobie przewagę, ale nie było mowy o szaleńczym pressingu czy zamykaniu rywala w okolicy jego pola karnego. W pierwszej połowie Inter dzielnie i mądrze się bronił, nie pozostawał też dłużny w ataku. Dobrych okazji trochę brakowało, choć i Lautaro Martínez, i Erling Haaland mogli dać swoim drużynom prowadzenie. Dwukrotnie górą byli bramkarze.
Ważnym momentem był też uraz Kevina De Bruyne. Jeszcze w pierwszej połowie The Citizens musieli przeprowadzić zmianę, a Belga na boisku zastąpił Phil Foden. Ani lider Manchesteru, ani żaden inny piłkarz, nie potrafił jednak wyraźnie odcisnąć piętna na tym spotkaniu. Mecz szukał bohatera, a do przerwy nie znalazł nawet jego namiastki.
Bohaterem zostać chciał Lautaro, który nie potrafił wykorzystać fatalnego błędu City w rozegraniu piłki na swojej połowie. Argentyńczyk próbował być sprytniejszy od wszystkich i zamiast podania poszukał strzału, z którym poradził sobie Ederson. Dokładnie dziesięć minut po jego próbie z ostrego kąta City znalazło dziurę w obronie Interu. Niemal wszyscy stanęli – Inter w obawie przed odgwizdania przewinienia po zagraniu ręką, City w proteście wobec zachowania jednego z obrońców. Bezpańska piłka znalazła się na trzynastym, może czternastym metrze. Tam czekał na nią Rodri, który uderzył idealnie i nie do obrony. Hiszpański pomocnik nie kombinował, strzelił w sam róg i Onana mógł jedynie wyciągnąć piłkę z siatki.
Już chwilę później Inter mógł wyrównać, ale najpierw Dimarco uderzył w poprzeczkę i dobił swój strzał… w Lukaku. W końcówce mediolańczycy mieli kolejne momenty, ale Edersonowi sprzyjało dziś szczęście. Więcej goli już nie padło. Manchester City wygrał i ma powód do świętowania. Zdobył swój pierwszy Puchar Europy w historii i pierwszą prawdziwą potrójną koronę.
Gratulacje.
Manchester City – Inter Mediolan 1:0 (0:0)
1:0 Rodri 68'
City: Ederson; Akanji, Dias, Aké; Stones (82' Walker), Rodri; Bernardo, De Bruyne (36' Foden), Gündoğan, Grealish; Haaland.
Inter: Onana; Darmian (84' D'Ambrosio), Acerbi, Bastoni (76' Gosens); Dumfries (76' Bellanova), Barella, Brozović, Çalhanoğlu (84' Mychitarian), Dimarco; Džeko (57' Lukaku), Lautaro Martínez.
Komentarze (278)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się