Harry Kane wciąż pozostaje pierwszą opcją na wzmocnienie formacji ofensywnej Realu Madryt. Anglik został wybrany na następcę Karima Benzemy, ale jego przenosiny na Santiago Bernabéu będą wyjątkowo skomplikowane i bardzo prawdopodobne, że wysiłek samych działaczy Królewskich okaże się niewystarczający, aby Daniel Levy pozwolił swojemu gwiazdorowi na opuszczenie klubu. Dużą rolę w całej operacji może odegrać nastawienie samego zawodnika.
Kane, który jest obecnie u szczytu swojej piłkarskiej kariery, zdaje sobie sprawę, że ma przed sobą ostatni moment, aby spróbować nowego wyzwania w klubie z europejskiego topu. Jeśli jednak atakujący zdecyduje się na transfer do Realu Madryt, będzie musiał podjąć ogromny wysiłek, aby wymusić na prezesie klubu wysłuchanie propozycji Królewskich. W przeszłości Daniel Levy praktycznie zawsze stwarzał problemy Realowi Madryt, a transfery Luki Modricia czy Garetha Bale'a doszły do skutku nie tylko przez działania Florentino Péreza, ale i dzięki zachowaniu obu piłkarzy, którzy rozpoczęli swojego rodzaju strajk.
W 2012 roku José Mourinho poprosił włodarzy, aby zrobili wszystko co możliwe, aby ściągnąć do Madrytu Lukę Modricia. Daniel Levy nie zaakceptował oferty Los Blancos, ale pomocnik miał już wszystko uzgodnione z Florentino i pod koniec lipca nie udał się z zespołem na tournée w Stanach Zjednoczonych. Działacze Tottenhamu ostrzegli wtedy Chorwata, że nałożą na niego karę finansową. Lukita przebywał wtedy w Zadarze, gdzie spokojnie czekał na rozwój wydarzeń. Jakiś czas później wrócił na chwilę do Londynu, by trenować indywidualnie w klubowych budynkach. W drugiej połowie sierpnia udał się na zgrupowanie reprezentacji Chorwacji, a w tamtym momencie oba kluby wciąż nie doszły do porozumienia. Ostatecznie cała telenowela zakończyła się dopiero 27 sierpnia, gdy Tottenham zaakceptował ofertę Realu Madryt, który zapłacił za pomocnika 30 milionów euro.
Podobna sytuacja miała miejsce w 2013 roku, gdy głównym celem Królewskich był Gareth Bale. Walijczyk nie trenował latem z drużyną z powodu rzekomej kontuzji, ale w rzeczywistości wszystko miało na celu wymuszenie transferu do Hiszpanii. W sierpniu Levy zagroził atakującemu, że jeśli nie zmieni swojego nastawienia, najbliższy rok spędzi na ławce rezerwowych. Co ciekawe, piłkarz dostał wcześniej słowo, ze jeśli Tottenham zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów, klub nie będzie utrudniał jego odejścia. Kością niezgody między Realem a Tottenhamem była kwota całej operacji. Daniel Levy oczekiwał za swojego gracza 145 milionów euro, ale finalnie cała operacja zamknęła się w okolicach 100 milionów euro.
Komentarze (38)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się