W obecnym momencie trudno wyobrazić sobie Real Madryt bez Thibaut Courtois między słupkami. Belg jest prawdziwą gwarancją bezpieczeńtwa i w przeszłości wielokrotnie już udowadniał, że swoimi akcjami może przysłużyć się drużynie w takim samym stopniu jak ci, którzy są odpowiedzialni za zdobywanie bramek po drugiej stronie boiska.
W meczu na Stamford Bridge 30-latek kolejny raz pokazał, że należy do ścisłego światowego topu i tuż przed przerwą popisał się interwencją, która zmieniła obraz rywalizacji. W pierwszej połowie piłkarze Franka Lamparda stworzyli sobie kilka dobrych okazji do objęcia prowadzenia, ale zdecydowanie najbliższej otwarcia wyniku był w 45. minucie Marc Cucurella. Po zamieszaniu w polu karnym piłka spadła ostatecznie pod nogi Hiszpana, który mógł zdobyć bramkę do szatni i przywrócić nadzieje wszystkim fanom The Blues.
Tak się jednak nie stało. Courtois w spektakularny sposób wygrał pojedynek z graczem Chelsea i sprawił, że do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis. Kilka sekund później Belg utonął w objęciach swoich kolegów, bo wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z wagi tej interwencji. „W tej sytuacji to była bardziej parada akcji niż reakcji, jak to zazwyczaj ma miejsce. Cieszę się z tej akcji”, stwierdził po meczu 30-latek.
W drugiej połowie Królewscy pozbawili rywala złudzeń i dzięki dwóm trafieniom Rodrygo awansowali do półfinału Ligi Mistrzów. W dotychczasowych spotkaniach fazy pucharowej piłkarze Carlo Ancelottiego mogą pochwalić się nie tylko kompletem zwycięstw, ale również bardzo dobrymi statystykami. Ich bilans to dziesięć goli strzelonych i zaledwie dwa stracone. Co więcej, Real ograł Chelsea nie tracąc przy tym ani jednej bramki w całym dwumeczu, co nie zdarzyło się od 2016 roku i konfrontacji z Mancheterem City. Niemała w tym zasługa belgijskiego bramkarza, który jest przeszkodą nie do pokonania dla kolejnych drużyn w Europie.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się