[od 0:04] Luka pierwszy zauważa, że to będzie temat rozmów w El Día Después. Tym, który wychodzi na rozgrzewkę, jest ni mniej, ni więcej Eden. Wysoka przewaga w wyniku to mocny argument, by zobaczyć go przy linii. Nacisk Davide u swojego ojca jest kluczowy dla następnego kroku.
[0:28] Najdroższy transfer w historii Realu jest o krok od zagrania w La Lidze po sześciu miesiącach przerwy. Luka pomaga mu zdjąć spodnie. Ancelotti Junior wykonuje przemowę, która spotyka się z krótką oceną: „Dobrze”. Była najkrótsza w historii.
[0:48] Ostatni przegląd wykona Carlo. Gest „Napastnik?” i poklepanie z potwierdzeniem. Eden jest gotowy, by Bernabéu pożegnało Karima... i także, by przywitało go.
[1:08] Cóż, nie wydaje się, że to będzie proste popołudnie. Przy 25 pozostających minutach Eden będzie musiał rozciągać czas, ile tylko będzie możliwe. Pierwsza przebieżka... gol Rodrygo. Ale Eden mówi: „Ręka? Ta, tak myślę”. I ten gest: nie świętujcie za bardzo, bo to anuluje.
[1:38] Nie byliśmy przyzwyczajeni do oglądania go, a tym bardziej na szpicy. Ale nie radzi sobie źle. Co więcej, jest blisko zdobycia swojej pierwszej ligowej bramki. Momentami szuka zejścia na skrzydło, ale bez większego sukcesu.
[1:58] Ale przyjaciele, wilka ciągnie do lasu, a Edena kręci prowadzenie piłki. Prawą nogą, z wyciągniętym językiem i obserwacją horyzontu. Piłeczka przyszyta do nogi jak w dawnych czasach. To Eden, jakiego znaliśmy.
[2:16] W trzeciej próbie odbiór-przyjęcie prawie przypadkiem, dwa dotknięcia, podanie na dobieg i gol Lucasa Vázqueza. Biały numer 7 wrócił do cieszenia się grą. Od września nie widziano go na murawie. Dla Lucasa: „Jesteś wielki, Cap”.
[2:41] Eden jest wdzięczny. Zszedł jednak w samotności w swoim powrocie na Santiago Bernabéu.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się