Lucas Vázquez i Marco Asensio pozostają sobą, pokazując, że kiedy dostają minuty, wykorzystują je albo przynajmniej uzasadniają swoją obecność w Realu Madryt. Każdy z nich robi to na swój sposób, ale zawsze z wyraźnym oddaniem dla białych barw. Oddaniem „made in Spain”.
Atakujący rozpoczął mecz z Valladolidem na prawym skrzydle w formacji 4-2-3-1, na którą postawił Carlo Ancelotti. Trener zdecydował się na zmianę pozycji 27-latka, który odwdzięczył się zrywem ze środkowej strefy i asystą przy pierwszej bramce Rodrygo. Następnie sam bezpośrednio przyłożył rękę, a właściwie nogę, do niedzielnej goleady, trafiając do siatki po podaniu wspomnianego wyżej Brazylijczyka, który w taki sposób zrewanżował się Hiszpanowi za wcześniejszą przysługę.
Z kolei Lucas Vázquez zamknął swoją stronę, kiedy grał jako prawy obrońca i znajdował się wówczas raczej z dala od poczynań ofensywnych. Kiedy jednak po wprowadzeniu na boisko Odriozoli Ancelotti przesunął go do przodu, odnalazł drogę do bramki i strzelił szóstego gola dla Królewskich, którzy od 20. minuty pierwszej połowy mieli całkowitą kontrolę nad tym spotkaniem.
Przedłużenie kontraktu stoi w miejscu
Sytuacja Marco Asensio jest jasna. Pomimo tego, że w związku z jego wygasającym 30 czerwca kontraktem stawka jest dla niego bardzo wysoka, postanowił zapomnieć o wszystkim i skupić się na grze oraz jak najlepszej odpowiedzi w momencie, gdy dostanie szansę, tak jak zrobił to przeciwko Los Blanqivioletas. Rytm, wertykalność i tak charakterystyczne dla niego uderzenie piłki powróciły na murawę Santiago Bernabéu.
Asensio w tym sezonie ma już na swoim koncie sześć goli w La Lidze, do których dołożył cztery asysty. Spędził na boisku 782 minuty w 21 występach, osiem razy wychodził w pierwszym składzie. Z 57 bramkami w koszulce Los Blancos jest drugim najlepszym strzelcem we wszystkich rozgrywkach spośród wszystkich piłkarzy znajdujących się w obecnej kadrze pierwszej drużyny. Przed nim znajduje się tylko Karim Benzema, który strzelił już 345 goli.
Debata na temat tego, czy powinien zostać w klubie, znajdzie swoje rozstrzygnięcie za kilka tygodni, kiedy rozegrane zostaną nadchodzące spotkania w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów. On natomiast cały czas robi to, co umie: strzela gole i jest ważnym ogniwem w grze zespołu.
Lucas zawsze daje coś od siebie
Vázquez nie ma takich wątpliwości jak Asensio dotyczących swojej przyszłości. Uraz, którego canterano nabawił się w Superpucharze Hiszpanii, uniemożliwił mu podtrzymanie ciągłości. To spowodowało, że w Primera División zgromadził zaledwie 13 meczów, w których strzelił dwa gole i sześciokrotnie wybiegał w wyjściowej jedenastce. Trafił do siatki w pierwszej kolejce w rywalizacji z Almeríą i powtórzył to przeciwko Valladolidowi.
Lucas, który w niedzielę zanotował swój 300. występ w barwach Realu Madryt, pokazał, że jest w formie, że ma już za sobą styczniową kontuzję, a przede wszystkim, że ma rytm rywalizacji potrzebny do tego, żeby odcisnąć swoje piętno w niektórych istotnych i decydujących starciach, które czekają Królewskich w najbliższym czasie.
Mamy tutaj do czynienia z wychowankiem, który w tych 300 meczach strzelił 32 gole i od trzech sezonów nie występuje na swojej nominalnej pozycji skrzydłowego, stając się w tym czasie bocznym obrońcą z krwi i kości.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się