Koszykarze Realu Madryt przegrali w Belgradzie z Partizanem. To spotkanie ustanowiło nowy rekord tej edycji Euroligi, ponieważ na trybunach pojawiło się 20 068 widzów, co jest szóstym wynikiem w historii rozgrywek. Gospodarze grali o znacznie więcej, bo oni ciągle nie są pewni gry w play-offach. Real Madryt swoje cele już zrealizował, więc być może dzisiaj zabrakło drużynie trochę motywacji.
Od samego początku atmosfera na trybunach była gorąca, ale nie przestraszyło to Realu Madryt. Królewscy dobrze rozpoczęli ten mecz. Byli skuteczni i regularnie trafiali do kosza. Dobrą decyzją było postawienie na Hangę w wyjściowej piątce, a swoje robił też Tavares. Gospodarze zostali nieco w tyle, jednak po reprymendzie od Obradovicia zaczęli grać agresywniej i szybko dogonili madrytczyków, którzy na przerwę schodzili z niewielką przewagą (21:23).
W drugiej kwarcie wszystko się Królewskim rozsypało. Początek kwarty jeszcze na to nie wskazywał. Chwilę udało się utrzymać prowadzenie, później Partizan uciekł na kilka punktów, jednak z każdą upływającą minutą na parkiecie lepiej prezentowali się gospodarze. Ostatnie chwile przed przerwą należały już tylko do nich. Świetnie prezentował się Nunnally, punktował Punter, a odpowiedzi po drugiej stronie było niewiele. Partizan w drugiej kwarcie mocno zaznaczył swoje ambicje, a Królewscy nie byli w stanie ich wyrównać (49:38).
Po zmianie stron Real Madryt próbował ruszyć w pogoń za Partizanem, chociaż to nie było łatwe zadanie. Gospodarze albo odpierali ataki madrytczyków, albo równie skutecznie odpowiadali. W pewnym momencie defensywa po obu stronach trochę się pogubiła, stąd duże zdobycze punktowe po obu stronach. Królewscy się nie poddawali i byli w stanie zbliżyć się nawet na dystans kilku punktów. Brakowało jednak czegoś więcej, żeby móc wrócić do gry (78:72).
Początek ostatniej kwarty przyniósł rozczarowanie. Można narzekać na decyzje sędziowskie, ale też Real Madryt nie zagrał dobrze. Partizan rozpoczął kwartę od serii 16:4. Biorąc pod uwagę wcześniejszą przewagę, to było decydujące. Przy wsparciu swoich kibiców Serbowie nie odpuszczali. Łatwo ich zrozumieć, w końcu dla nich stawka tego spotkania była wyższa, lecz mimo tego końcowy wynik i strata ponad 100 punktów jest powodem do niepokoju dla Chusa Mateo.
104 – Partizan (21+28+29+26): LeDay (6), Avramović (5), Smailagić (11), Papapetru (10), Trifunović (4), Punter (16), Exum (15), Nunnally (14), Lessort (16), Anđušić (5), Madar (2).
90 – Real Madryt (23+15+34+18): Abalde (2), Hanga (10), Hezonja (17), Tavares (7), Musa (22), Causeur (0), Rudy (3), Rodríguez (3), Deck (17), Poirier (9), Cornelie (0), Ndiaye (0).
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się