Zupełnie gdzie indziej wydaje się być właśnie Tchouaméni, którego problemy rozpoczęły się w Katarze. Po zakończeniu mundialu sam Carlo Ancelotti przyznawał, że jego podopieczny ma za sobą olbrzymi wysiłek fizyczny i mentalny. „Krok po kroku zacznie odzyskiwać swoją najlepszą wersję”, uspokajał nastroje Carletto. Fakty są jednak takie, że w tym momencie to Camavinga jest zawodnikiem pierwszego składu i nie da się ukryć, że w najlepszy możliwy sposób wykorzystał kontuzję, jakiej po powrocie z Kataru doznał Tchouaméni. Były pomocnik Rennes ma obecnie za sobą passę 25 rozegranych meczów z rzędu, z czego na 19 ostatnich meczów Realu Madryt w 18 wychodził w podstawowej jedenastce.
I jeśli jeszcze kilka dni temu można było zakładać, że przypadek ten dotyczy tylko klubu, to po ostatniej przerwie na reprezentacje wydaje się, że madryckie realia przechodzą powoli na kadrę Didiera Deschampsa. Francja nie gra w ustawieniu z jednym pivotem, ale z dwójką środkowych pomocników – pewniakiem jest Adrien Rabiot, któremu mogą towarzyszyć albo Tchouaméni, albo Camavinga. Ten pierwszy wziął udział w meczu zakończonym goleadą z Holandią, a ten drugi rozegrał bardzo dobre zawody w starciu z Irlandią w Dublinie.
Dla Camavingi rozpoczyna się nowa era, która ma naznaczyć jego przyszłość w pierwszej reprezentacji, w której zadebiutował już w wieku 17 lat. Wówczas jednak po rozegraniu zaledwie 50 oficjalnych minut wrócił do kadry U-21, by następnie pojawić się ponownie dopiero w okolicach mundialu. W Katarze rozegrał dwa mecze (z Tunezją i 45 minut w finale z Argentyną), a teraz zaczyna wyprzedzać Tchouaméniego, dla którego regularność staje się coraz bardziej obcym pojęciem. Wystarczy wspomnieć, że sprowadzony za 80 milionów euro pomocnik swój ostatni pełny mecz rozegrał w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata, czyli dokładnie 12 spotkań temu.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się