Atakujący Castilli w lutym tego roku strzelił swojego debiutanckiego gola dla pierwszej drużyny Realu Madryt. W półfinale Klubowych Mistrzostw Świata z Al-Ahly zdobył bramkę pomimo faktu, że zameldował się na boisku w ostatniej minucie. Trafienie 21-latka wywołało szaloną radość w Leganés, gdzie mecz oglądała jego rodzina. – Kiedy zobaczyliśmy, jak wchodzi na ostatnią minutę, pomyśleliśmy jedynie, że lepsze to niż nic. Nie sądziliśmy jednak, że przy pierwszym kontakcie z piłką wpisze się na listę strzelców. To był prawdziwy wystrzał emocji, uroniła się nawet jakaś łza. O co więcej można prosić? – mówi Enrique, ojciec piłkarza, z którym porozmawiali dziennikarze Asa.
Pan Enrique jest na co dzień taksówkarzem, matka zawodnika zaś pracuje jako pielęgniarka. Arribas senior zbierał zdjęcia swojego syna w białej koszulce od jego pierwszych kroków w Valdebebas. – To on jest bohaterem tej opowieści, nie ja – mówi, pokazując kolejne fotografie. W meczu z Elche, na którym obecny był Enrique, trybuny nawet zaintonowały przyśpiewkę o jego synu. – To było coś niespodziewanego. Człowiek musi się cieszyć, gdy widzi, że jego syn jest tak kochany. Widać też, że publika bardzo chciałaby, by chłopaki ze szkółki pełnili ważną funkcję w zespole – opowiada.
Sergio zadebiutował w pierwszym zespole jeszcze w sezonie 2020/21 za Zidane'a. Francuz od zawsze był jednym z idoli młodego Hiszpana. – Zidane często rozmawiał z moim synem. Powtarzał mu, że z pewnością daleko zajdzie. Co ciekawe, dziś Sergio pracuje na co dzień z innym ze swoich idoli, Raúlem. Ma z nim bardzo dobry feeling. Cieszę sie z tego powodu, ponieważ Raúl wydaje mi się przykładem profesjonalizmu. Stawiałem go moim dzieciom za wzór: był waleczny, konkurencyjny, umiał radzić sobie w trudnych chwilach oraz zawsze szanował rywali i sędziów – kontynuuje Enrique.
Carlo Ancelotti nie cenił sobie jednak aż tak bardzo umiejętności 21-latka, który zeszły sezon kończył z 15 golami w barwach Castilli (w tym ma już 12). – Przychodzi inny trener i nie zawsze możesz mu pasować do koncepcji. Nic z tym nie zrobisz. Sam Sergio się przecież nie zmienił. Jakkolwiek patrzeć, ma świadomość, że na tym etapie kariery jego drużyną jest Castilla. Przebywanie z pierwszym zespołem jest dla niego nagrodą. Cieszy się tym, uczy się i wyciąga wnioski – tłumaczy ojciec zawodnika.
Arribas, który wykazywał się talentem także do tenisa, zawitał do szkółki Realu Madryt w 2012 roku jako 11-latek. Mógł trafić do klubu wcześniej, gdy grał jeszcze w drużynie szkolnej w Leganés, ale wówczas nie przeszedł selekcji. Przygarnął go więc Leganés, skąd dwa lata później wreszcie trafił do Królewskich. W Valdebebas bardzo szybko pokonywał kolejne szczeble, aż dotarł do Juvenilu B trenowanego przez Álvaro Benito. – Tamten rok wyszedł mu na dobre. Sergio miał swoje wzloty i upadki, bo grał też ze starszymi od siebie. Wylądował na ławce, czasami nawet nie łapał się na listę powołanych. To było jak policzek, ale pomogło mu to w zdaniu sobie sprawy, że trzeba dawać z siebie jeszcze więcej. Za Raúla wystrzelił pod względem liczb. Zorientował się, do czego tak naprawdę jest zdolny – wspomina senior.
Sergio nie imponuje warunkami fizycznymi. W niższych kategoriach wiekowych często miał przez to trudniej. Z czasem nauczył się jednak pewnych trików, które dodatkowo uzupełniał nienaganną techniką. Ojciec zawsze też powtarzał mu, by stąpał twardo po ziemi. – Już za dzieciaka chciano sobie robić z nim zdjęcia. Ja za każdym razem powtarzałem mu, że tu nie chodzi o niego, lecz o herb, jaki ma na piersi. Mówię mu też, że nie może nigdy odmawiać dzieciom, ponieważ jeszcze niedawno sam był dzieckiem. Wpajałem mu pokorę, pracę i bycie dobrym człowiekiem. Te trzy rzeczy mają sprawić, że będzie mu szło dobrze.
Real latem namówił Arribasa do pozostania w celu wywalczenia awansu Castilli na zaplecze La Ligi, choć Sergio miał na stole oferty z La Ligi. – Na odejście z Realu zawsze jest czas, trudniej jest wrócić. Postawił na Królewskich. Po sezonie zobaczymy. Czy chciałby pozostać w Realu? Pewnie, a kto by nie chciał? Nikt jednak nie da ci minut za darmo – wieńczy Enrique Arribas.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się