Początek sezonu w wykonaniu Los Blancos był naprawdę dobry. W pierwszych 12 spotkaniach wygrali 10 razy, a 2 zakończyli z podziałem punktów. Tylko porażka na Vallecas oraz bezbłędna końcówka Barcelony sprawiły, że zespół Carletto przeczekał mundialową przerwę na drugim miejscu w tabeli. W tamtym okresie Królewscy zmagali się jednak z dużymi problemami w obronie, która w 14 meczach dopuściła rywali do zdobycia 14 bramek. Na tę liczbę pojedynków złożyły się również wyłącznie 2 okraszone czystym kontem.
Po przerwie świąteczno-noworocznej karty się natomiast odwróciły. Real załatał dziurawą obronę, która jest o wiele bardziej niezawodna, symultanicznie stał się jednak niewydolny w ofensywie, gdzie zdobycie bramki czy stworzenie okazji strzeleckiej kosztuje go wiele wysiłku i trudu. Ta impotencja Los Blancos nakłada swoistą pelerynę niewidkę na świetny wynik defensywy, jakim jest 7 czystych kont w ostatnich 10 partiach. Jak wylicza portal Goal, przed Mistrzostwami Świata w 14 starciach madrytczycy zanotowali jedynie 3 spotkania z maksymalnie jednym trafieniem (1 lub 0), tak po turnieju zdarza im się to co drugi mecz.
I choć aktualny bilans bramkowy zespołu (47:18) – na tym samym etapie sezonu – jest zbliżony do tego sprzed roku (48:20), kiedy sięgał po mistrzostwo Hiszpanii, to obowiązujący marazm ofensywy nie wróży najlepiej. Niezawodność na każdej płaszczyźnie funkcjonowania piłkarskiego organizmu jest przecież niezbędna do rywalizowania o najwyższe cele w La Lidze czy Lidze Mistrzów. Zwłaszcza że większość drużyn zamyka się na ofensywę, koncentrując uwagę na defensywie. W takim sytuacjach trzeba być do bólu skutecznym i nieprzewidywalnym, a to obecnie karci Real, będąc głównym powodem, dla którego liga wydaje się już zamknięta.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.