Ostatni błąd Camavingi w czwartkowym Klasyku kosztował wyjątkowo dużo. Podanie do tyłu okazało się za krótkie, co finalnie zakończyło się utratą bramki. Do czasu tamtego zagrania wszystko robił dobrze, po nim zresztą także. W tamtej pojedynczej chwili, konkretnej sekundzie doszło jednak do trzęsienia ziemi. Przez nie Real Madryt na Camp Nou będzie zmuszony do odrabiania strat i przywoływanie po raz kolejny ducha remontad.
Ancelotti na konferencji prasowej jasno dał do zrozumienia, że awans jest jego zdaniem jak najbardziej możliwy. Mimo porażki wręcz tryskał optymizmem. Wciąż głęboko wierzy w zespół zdolny zarówno do najlepszego (na Anfield), jak i najgorszego (finał Superpucharu Hiszpanii). Camavinga poniekąd jest odzwierciedleniem tego stanu rzeczy. Umie namalować dzieło sztuki, by za chwilę na nim coś nabazgrać bez ładu i składu. Eduardo w ostatnim czasie zdołał wygryźć z pierwszego składu Tchouaméniego, jednak pomyłka w Klasyku może przywrócić wszystko to stanu wyjściowego.
Młody pomocnik nie zaliczył swojego najlepszego wieczoru. W poprzednich meczach należało do graczy biorących udział w największej liczbie akcji. W czwartek z 86 kontaktami z piłką był pod tym względem czwarty. Zaliczył też mniej dokładnych podań niż zazwyczaj – 89%. U Kroosa dla porównania było to 95%. Również Modrić daleki był od swej najlepszej wersji, tylko 88% zagrań trafiało do adresata. Zarówno Eduardo, jak i Luce zabrakło uporu. Trudno było nie odnieść wrażenia, że postawili na grę w poprzek. Na połowie rywala ich celność podań wyraźnie spadała, w okolice 80%. W obronie Camavinga wziął udział w trzech pojedynkach, wygrał jeden, a w pozostałych dwóch ratował się faulem.
Ancelotti od jakiegoś czasu pracuje nad tym, by okiełznać byłego gracza Rennes i pod pewnymi względami już mu się to udaje. Widać to choćby po mniejszym impecie przy wejściach. W pierwszych sześciu meczach 2023 roku Eduardo ujrzał pięć żółtych kartek. Trzeba było coś z tym zrobić. Trener na jednej z konferencji prasowych stwierdził, że ten impet jest w gruncie rzeczy pozytywną cechą, jednak po cichu robił z zawodnikiem swoje. Pomocnik od 986 minut nie otrzymał żadnej kartki. Od maksimum do zera. Sukces.
Camavinga mocno się uspokoił i nie da się już u niego zauważyć włączonego trybu kosiarki. Wciąż jednak pozostaje jeszcze jeden aspekt do poprawy, czyli wyeliminowanie wspomnianych poważnych błędów w każdym meczu. Są one zbyt drogie, by płacić za nie z taką regularnością. Zwłaszcza w sytuacji, gdy mówimy o zawodniku czującym się lepiej tuż przed stoperami. Jakość Eduardo pozwoliła mu wywalczyć pierwszy plac. Z drugiej strony jednak jakość ta czasami na ułamek sekundy się dezaktywuje, co w konkretnych sytuacjach może wręcz budzić strach.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się