Możesz co chwilę wygrywać Ligę Mistrzów, ale gdy na Santiago Bernabéu przyjeżdża Xavi Hernández, możesz grzecznie podziękować za rywalizację. Barcelona bez swoich TRZECH opok w ofensywie postawiła na nieco inny futbol, ale znów wywiozła dobry wynik. Odczucia są jednak dużo gorsze niż sam rezultat.
Pedri, Ousmane Dembélé i Robert Lewandowski ze swoich kanap mogli oglądać Barcelonę, która zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, ale… innej niż zwykle. Katalończycy świetnie spisali się przede wszystkim w defensywie i nie dopuszczali Realu Madryt do żadnych sytuacji. Karim Benzema grał tak, jakby od kilku tygodni co najwyżej odbył kilka przebieżek, Vinícius zapomniał o swoich dobrych stronach i pokazał tylko te najgorsze. Nie chodzi jednak o wyżywanie się na pojedynczych zawodnikach. Dziś praktycznie nikt nie zagrał dobrze.
Akcja bramkowa Barcelony lata temu mogłaby być pokazywana przez Tadeusza Drozdę w „Śmiechu warte”. Była to jedna z dwóch sytuacji gości w tym meczu – w drugiej Los Blancos uratował… Ansu Fati. Nawet do losu Królewscy nie mogą mieć żadnych pretensji, ponieważ mimo miażdżącej momentami przewagi w posiadaniu piłki ich kreatywność była zerowa. Przez ponad 90 minut nie potrafili ANI RAZU CELNIE STRZELIĆ NA BRAMKĘ TER STEGENA.
Właśnie dlatego to nie wynik boli najbardziej. Barcelona przyjechała ranna i Bernabéu opuszcza zdrowsza. Zażegnała kryzys, jeśli ten w ogóle istniał, zagrała na nosie tym, którzy zaczęli marzyć o ligowej remontadzie. I jak zawsze uderzenie w potylicę otrzymali ci, którzy uznali, że Marcos Alonso i Frack Kessié nie mogą poczuć się na Bernabéu jak we własnym ogródku.
Real Madryt – FC Barcelona (0:1)
0:1 Militão 26' (gol samobójczy)
Real Madryt: Courtois; Carvajal, Militão, Rüdiger, Nacho (67' Rodrygo); Camavinga, Kroos (74' Tchouaméni), Modrić (84' Álvaro), Valverde; Vinícius, Benzema
Barcelona: Ter Stegen; Araújo, Koundé, Alonso, Balde; Busquets, Kessié (86' Roberto), De Jong, Gavi; Raphinha (69' Fati), Ferran
Komentarze (1186)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się