– Oglądałem starcie z Atlético na fondo sur, bliżej narożnika. Rzecz jasna przyglądałem się w największej mierze Álvaro. Przy rzucie rożnym spojrzałem w jego kierunku, chciałem zobaczyć, gdzie jest ustawiony. Kiedy dostrzegłem jego twarz, pomyślałem, że piłka do niego dotrze i strzeli gola. Tak też się stało. Rozkleiłem się, zacząłem płakać.
– Ancelotti do tej pory nie powiedział Álvaro, że będzie częścią pierwszej drużyny.
– Gra głową jest jedną z jego mocnych stron. To chłopak mierzący 193 centymetry. Widziałem go już niejednokrotnie w podobnych sytuacjach.
– Po meczu się wyściskaliśmy. Pierwszą rzeczą, o jaką mnie spytał, to wynik Castilli. To bardzo dużo mówi o jego zaangażowaniu i relacjach z kolegami z zespołu.
– Od momentu, kiedy współpracuję z Álvaro powtarzam mu, by stąpał twardo po ziemi. Jest tego świadomy. Jego marzenia znajdują się blisko chmur, jednak pod względem mentalnym kroczy po ziemi.
– Álvaro to spokojny chłopak, który zaskakuje swoją dojrzałością. Kiedy zacząłem z nim współpracować, był rezerwowym w Juvenilu B. Potem zaliczył skok do Castilli, Youth League, młodzieżowej kadry Hiszpanii, wystąpił w młodzieżowych mistrzostwach Ameryki Południowej, aż wreszcie dotarł do pierwszej drużyny Realu Madryt.
– Álvaro cały czas ma wielki margines rozwoju, właśnie to mnie zadziwiło w nim na początku najbardziej. Niezwykle ważne jest, by odpowiednio zarządzać jego rozwojem i posiadanym potencjałem. Znajduje się w najlepszym klubie i w najlepszych rękach, czyli Raúla i Ancelottiego.
– Urugwaj czy Hiszpania? Opowiada się za Urugwajem. Nie sądzę, by zdecydował się reprezentować Hiszpanię.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się