– Po zapoznaniu się ze wszystkim, co działo się w ostatnich godzinach, czyli wiadomościach o fakturach, wypowiedziach Andújara Olivera czy informacjach radia SER, które podało to jako pierwsze, musimy rozróżnić pewne klarowne tematy. Pierwszy jest taki, że w 2018 roku i w poprzednich latach przepisy compliance, które kontrolują konflikty interesów, w Barcelonie i Komitecie Technicznym Arbitrów po prostu nie działały. To ewidentne, że takie usługi nigdy nie mogły być oferowane ani za takie kwoty, ani w takim względzie.
– To prowadzi głównie do tematu, o którym się teraz rozmawia, czy może dojść do kar sportowych. Musimy wyjaśnić to od razu i już to przeanalizowaliśmy, że nie jest możliwe wymierzenie sportowych kar dyscyplinarnych, bo od 2018 do 2023 roku minęło 5 lat, a tego typu kary przedawniają się po 3 latach od wystąpienia zdarzeń. Od 2018 do 2023 roku mamy 5 lat i dlatego na poziomie sportowym te kary nie są możliwe.
– Inna sprawa to jurysdykcja karna i obecnie prokuratura bada te zdarzenia oraz to, czy mogło dojść do korupcji między stronami w kontekście oszustwa w środowisku sportowym. Zobaczymy, jak zakończy się to śledztwo. My w La Lidze zaczekamy i uszanujemy śledztwo prokuratury, a gdy to się zakończy, czy prokuratura złoży skargę lub pozew do odpowiednich sądów. Na tej podstawie podejmiemy nasze decyzje. Jeśli dojdzie do pozwu, oczywiście będziemy musieli być w nim stroną jako jeden z oskarżycieli, a jeśli nie będzie pozwu, sprawa zostanie zamknięta.
– Takie jest na dzisiaj stanowisko La Ligi. Będziemy także pytać naszych członków w Komitecie Arbitrów w futbolu profesjonalnym, bo w tamtych czasach La Liga miała swojego członka w komitecie obsadzającym sędziów na dane mecze, czy pan Negreira miał jakikolwiek wpływ lub interweniował w sprawie jakichś obsad sędziowskich.
– Na końcu wniosek jest taki, że estetycznie i etycznie takie rzeczy nie mogą mieć miejsca w hiszpańskim futbolu.
Komentarze (141)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się