Madridismo od lat skarżyło się na nieprawidłowości w sędziowaniu w Hiszpanii, a informacje o opłacaniu wiceszefa sędziów przez Barcelonę mają tylko potwierdzać ich teorie. Nie trzeba iść w takich analizach bardzo daleko, bo już w latach 2016-2018 doszło do bezprecedensowej serii 78 meczów ligowych z rzędu bez karnego przeciwko Barcelonie.
Real Madryt oficjalnie milczy. Królewscy wolą się nie wypowiadać publicznie, co jest logiczne przy powadze sprawy. Nie tylko Los Blancos są tu pokrzywdzeni, chociaż ich kibice są przekonani, że to oni są największymi poszkodowanymi w tej sprawie. W Valdebebas komentarz jest prosty: „Czas odbiera i przyznaje rację. W tym przypadku nam ją przyznał”.
Przynajmniej na razie Real Madryt nie zrobi żadnego publicznego ruchu. Klub uważa, że nie jest związany z całą sprawą, nawet jeśli czuł się pokrzywdzony wieloma decyzjami sędziów. Materiały radia SER i El Mundo nie pokazują korupcji względem samych arbitrów ani bezpośredniego szkodzenia Realowi Madryt. Opłacanie wiceszefa sędziów jest jednak zdaniem Królewskich „największym skandalem w historii hiszpańskiego futbolu”. Nie da się tego usprawiedliwiać, nawet patrząc na kwoty, o jakich mowa i fakcie, że proceder ustał, gdy tylko działacz opuścił Federację.
Real Madryt nie wystosuje też publicznego komentarza z powodu swojego szacunku dla Barcelony, z którą ma obecnie doskonałe stosunki i z którą ma wiele wspólnych celów na czele z Superligą. Królewscy czekają na kolejne informacje i analizują sytuację, ale zamierzają pozostawać na dystansie i czekać na efekty śledztwa różnych podmiotów i organizacji. Real Madryt jest jednak zdania, że przy dotychczasowym materiale nie wydarzy się nic poważnego, a wymiar sprawiedliwości, także tej sportowej, nie podejmie decyzji o karach dla Katalończyków.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się