Alaba kontuzjowany, Tchouaméni kontuzjowany, Hazard znowu gra fatalnie, Ceballos gra fantastycznie, Fede zgubił formę, Luka zgubił formę, przegrany Superpuchar, Asensio strzela, oburzające gesty „fanów” Atlético, Fede odnajduje formę, Rodrygo kontuzjowany, Rodrygo jednak nie kontuzjowany, remis z Sociedad, Bellingham jednak woli Liverpool… w ostatnich tygodniach dotarło do nas tyle różnych informacji, że naprawdę można czuć się zmęczonym. Co gorsza jednak, wydaje się, że ta sytuacja nie skończy się tak szybko.
Zaraz rozegrany zostanie klubowy mundial, chwilę później przyjdzie czas na rywalizację z Liverpoolem, trzy Klasyki w miesiąc i mecze z Atlético czy Betisem. Wydaje się więc, że niełatwy będzie żywot sympatyka Realu Madryt w najbliższym czasie. Pełen dołów i szczytów, wprost proporcjonalnie do występów piłkarzy w białych koszulkach. Dlatego też, jak to w życiu, czasem warto wrzucić nieco niższy bieg i wzorem niemieckich emerytów (i nie tylko) zameldować się na Majorce.
W porządku, problem jednak polega na tym, że Królewscy wcale nie jadą tam, by plażować i zjeść lody w Palmie. W ostatnich latach bowiem Mallorca na własnym stadionie stała się symbolem tego, co może zdziałać waleczna, agresywnie grająca drużyna walcząca najpierw o utrzymanie, później o solidny ligowy byt, a w przyszłości być może nawet o coś więcej. Mallorca sprawiła, czy to się komuś podoba czy nie, że na własnym stadionie jest rywalem, którego jak najbardziej można się obawiać.
Nie chodzi tylko o to, że Balearczycy jeszcze nie tak dawno potrafili pokonać Real Madryt. Nie chodzi też o to, że potrafili Królewskich postraszyć jesienią na Bernabéu i dopiero fantastyczny rajd Fede odblokował tamto spotkanie. Chodzi również o to, że wszyscy pamiętamy brutalne wejście Maffeo w kolano Viníciusa w sytuacij, w której z kartką ostatecznie skończył Brazylijczyk. Chodzi też o to, że właśnie wspomniany Maffeo, do spółki z Raíllo, od dobrego tygodnia podgrzewają atmosferę tego spotkania. Obaj panowie mają z Viníciusem i Realem Madryt w ogóle niewyrównane rachunki, ale całokształt z pewnością w jakiś sposób pokazuje też nastawienie Mallorki – pokonać Real Madryt, stawiając Królewskim jak najtrudniejsze warunki. Trudno się temu nastawieniu dziwić, bo oczywiście na tym polega futbol, dopóki wszystko jest w ramach przepisów. Można jednak spokojnie wysnuć wniosek, że piłkarzy Carlo Ancelottiego wcale nie czeka relaksacyjny wypad na Morze Śródziemne, tylko ostra walka o ligowe punkty.
Nie trzeba zaś przypominać, w jak skomplikowanej sytuacji znaleźli się Królewscy. Obecna strata pięciu punktów do Barcelony oznacza, że praktycznie nie można sobie pozwolić na kolejną utratę oczek. Co więcej, wygrana z Mallorcą jest też o tyle ważna, że pozwoli pojechać na Klubowe Mistrzostwa Świata z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. O ile więc sami piłkarze raczej nie będą mieli spokojnego popołudnia, kibicom, trenerom, włodarzom czy ostatecznie również samym zawodnikom, dzisiejsze zwycięstwo może dać chwilę oddechu, zapewnić spokojną głowę przynajmniej na najbliższe dni. Życzymy więc sobie i Wam, drodzy Czytelnicy, spokojnej niedzieli.
* * *
Mecz z Mallorcą na Iberostar Estadio rozpocznie się dziś o 14:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na CANAL+ Sport 2 w serwisie CANAL+ online.
Spotkanie można wytypować w FORTUNA. Kurs na bramkę Viníciusa wynosi 3,50, Marco Asensio również 3,50, a Rodrygo Goesa 3,70.
FORTUNA to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się