Koszykarze Realu Madryt odnieśli kolejne zwycięstwo w Eurolidze i razem z Olympiakosem utrzymali się na szczycie tabeli. Mecz z Monaco był bardzo wyrównany i trudny, ale Królewscy potrafili przetrwać trudne momenty i finalnie wygrać. Ten wynik daje madrytczykom przewagę w bezpośrednich spotkaniach z klubem z Księstwa, co może mieć duże znaczenie na koniec sezonu zasadniczego. Zwycięstwo było możliwe w dużej mierze dzięki znakomitemu występowi Mario Hezonji. Chorwat zanotował najlepsze spotkanie od momentu transferu do Realu Madryt. Najbardziej w oczy rzuca się jego 30 punktów, ale oprócz tego zebrał 6 piłek i zaliczył 6 asyst.
Początek spotkania pełen był nerwowości. Oba zespoły gubiły piłkę i były nieskuteczne. Szybko jednak mecz nabierał tempa i wynik zaczął w końcu rosnąć. Monaco próbowało przejąć kontrolę nad strefą pod koszem i to nawet zdawało egzamin, ale Chus Mateo zachować czujność. W dobrym momencie posłał na plac gry Musę, Chacho i Poirier. Każdy z nich wniósł coś do gry gości, którzy po pierwszej części rywalizacji znajdowali się na prowadzeniu (20:24).
Druga kwarta była prawdziwym pokazem ofensywnej koszykówki. W Monaco aktywował się Okobo, ale Real Madryt miał odpowiedź w osobie Hezonji. Chorwat w krótkim czasie rzucił 10 punktów, lecz na tym nie poprzestał. Łącznie w pierwszej połowie uzbierał aż 20 oczek. Trafiał przy tym z dystansu, co trochę chłodziło nastroje publiczności. W połowie spotkania wynik był trochę lepszy dla Blancos (46:50).
Po zmianie stron Monaco pojawiło się na parkiecie w bojowym nastroju, natomiast Real Madryt zupełnie się pogubił. Przez kilka minut gra Królewskich była po prostu chaotyczna. Straty (łącznie 10 w tej kwarcie), liczne faule w ofensywie i brak skuteczności sprawiły, że gospodarze poprzez serię 12:1 wyszli na prowadzenie. W trudnym momencie przełamanie nadeszło ze strony Musy, Llulla i, oczywiście, Hezonji. Blancos odrobili stratę i po fatalnym początku kwarty mogli się cieszyć, że na jej końcu przegrywali tylko jednym punktem (71:70).
W ostatniej kwarcie początkowo prowadzenie kilka razy zmieniało właściciela. Mecz był bardzo zacięty i wtedy, w kluczowym momencie, dwukrotnie za trzy punkty trafił Hanga. Monaco się nie poddawało i było w grze do samego końca. Ważnym momentem była prosta strata ze strony Mike’a Jamesa. Amerykanin często występuje w roli bohatera w takich zaciętych spotkaniach. Dzisiaj popełnił błąd w ostatnich minutach. Real Madryt to wykorzystał i nie wypuścił już zwycięstwa z rąk.
91 – Monaco (20+26+25+20): Brown (7), Loyd (4), Blossomgame (6), Motiejūnas (7), James (23), Okobo (16), Moneke (4), Diallo (15), Ouattara (3), Hall (6).
95 – Real Madryt (24+26+20+25): Williams-Goss (3), Hezonja (30), Deck (13), Cornelie (2), Tavares (3), Causeur (0), Hanga (7), Rodríguez (2), Poirier (2), Llull (10), Yabusele (9), Musa (14).
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się