– Bernabéu skandowało moje nazwisko i prosiło, żebym został na kolejny sezon? To był emocjonalny moment. Ciężko pracuję, by przeżywać takie chwile. Prawda jest taka, że droga nie była łatwa. Odchodziłem do Anglii, a po powrocie doznałem poważnej kontuzji. Teraz cieszę się tymi meczami. To jednak tylko początek i muszę pozostać na tej drodze.
– Rozczuliły mnie okrzyki kibiców? Byłem skupiony na meczu, bo nie był zamknięty przy wyniku 2:0. Na pewno to bardzo emocjonalna sytuacja, bo to nic łatwego, by doprowadzić do skandowania twojego nazwiska przez najlepszy stadion na świecie. Jestem wdzięczny kibicom, bo bez nich zapewne nie zdobyliśmy tylu punktów w ostatnich meczach ani nie awansowalibyśmy w Pucharze Króla.
– Pościg za Barceloną? Trzeba ich pochwalić, bo podobnie jak my rozegrali praktycznie nieskazitelną pierwszą rundę. My zgubiliśmy trochę punktów, ale tracimy tylko 5 punktów i mamy jeszcze bezpośredni mecz. Teraz w niedzielę mamy bardzo ważny z Mallorcą. Mamy świetną dynamikę i musimy to utrzymać przed wyjazdem na klubowy mundial. Musimy iść dalej w taki sposób.
– Czuję się podstawowym graczem przed Kroosem i Modriciem? Prawda jest taka, że jak mówisz, mam ciągłość z trzema występami z rzędu w La Lidze, czego nie miałem od przyjścia do Realu Madryt. Jednak cóż, muszę uczyć się od Luki i Toniego [uśmiech]. Ja mam trzy występy z rzędu, a oni mają po 10–12 sezonów i ciągle wymaga się od nich, by byli wśród najlepszych. Muszę się od nich uczyć i powoli dostosowywać do mojej roli. Najważniejsze, że możemy grać razem i cieszyć się futbolem. Obym mógł mieć tak długą karierę w Realu Madryt, jakie mają oni.
Komentarze (58)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się