Euroliga nie zwalnia tempa. Ledwie Real Madryt mógł się cieszyć z pokonania Panathinaikosu, a już musi się mierzyć z kolejnym wyzwaniem. Skala trudności rośnie, bo teraz pora na wyjazd, i to na parkiet jednej z najlepszych drużyn w tym sezonie. Monaco, bo o nim mowa, przed startem rozgrywek znacznie podniosło swój budżet i wzmocniło skład. Te działania przynoszą wyniki. Klub z Księstwa zajmuje czwarte miejsce ze stratą zaledwie jednej wygranej do Olympiakosu, Realu Madryt i Barcelony (Katalończycy mają w tym momencie o jeden mecz rozegrany więcej).
Monaco we własnej hali prezentuje się lepiej niż Real Madryt w WiZink Center. Królewskim przytrafiły się trzy wpadki przed własną publicznością. Monaco przegrało tylko dwukrotnie w dziesięciu spotkaniach. Zwycięstwa z tej hali potrafiły wywieźć tylko Barcelona oraz Fenerbahçe. Warto też przypomnieć pierwszy mecze graczy z Księstwa z Realem Madryt. Blancos roztrwonili wtedy przewagę w końcówce, rywale doprowadzili do dogrywki, w której zdobyli o jeden punkt więcej. To spotkanie powinno być ostrzeżeniem dla Chusa Mateo i jego podopiecznych, że nawet przy prowadzeniu nie można się rozluźnić.
Real Madryt walczy o szesnaste zwycięstwo w Eurolidze i jednocześnie o wywalczenie przewagi w bezpośrednich meczach z Monaco. Do bilansu wlicza się wyniki bez dogrywek, więc pierwszy pojedynek traktowany jest jako remisowy. Jeśli chodzi o braki kadrowe, to Chus Mateo nie może liczyć na Abalde oraz Rudy’ego. Wraca za to Vincent Poirier, który z ostrożności opuścił mecz z Panathinaikosem. Jest też Ádám Hanga. Występ Węgra stoi pod znakiem zapytania i ostateczna decyzja o meczowej kadrze zapadnie dopiero dzisiaj.
Wynik pierwszego meczu: Real Madryt – Monaco 94:95 (po dogrywce)
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 19:00.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się