Obaj szkoleniowcy w La Lidze doprowadzili swoje zespoły do zebrania 93 punktów. Od momentu objęcia Barcelony przez jej byłego zawodnika w listopadzie 2021 roku Blaugrana rozegrała 42 mecze. Triumf nad Atlético przy jednoczesnej porażce Realu Madryt z Villarrealem pozwolił mu zrównać się w wyścigu z Włochem.
42-latek z pewnością nie miał łatwego startu: zastał zespół zajmujący 9. lokatę z 11 oczkami straty do ówczesnego lidera, Realu Sociedad i 10 do Królewskich. Katalończycy po 12 seriach gier zgromadzili 17 punktów i byli pogrążeni w głębokim kryzysie sportowym. Xavi umiał odwrócić sytuację i w ostatecznym rozrachunku skoczyć aż o osiem pozycji. Barcelona skończyła rozgrywki jako wicemistrz z 73 punktami, 13 za podopiecznymi Ancelottiego. Po zakończeniu poprzedniego sezonu Ancelotti wciąż jednak miał trzy punkty przewagi nad trenerem odwiecznego rywala (56:59).
Już od startu bieżącego sezonu było jednak widać, że Duma Katalonii będzie bardzo poważnym kandydatem do tytułu. W siódmej kolejce objęła ona prowadzenie w stawce po wygranej z Mallorcą, a następnie utrzymała pozycję po zwycięstwie z Celtą. Porażka na Bernabéu sprawiła jednak, że na pierwszą pozycję wrócił Real Madryt. Przed mundialem liderem na nowo była jednak Barcelona, która wygrała 2:0 z Almeríą przy jednoczesnej porażce Los Blancos z Rayo.
Jeśli porównamy osiągi Xaviego z innymi zespołami, różnica jest olbrzymia. Były pomocnik zgarnął z Blaugraną o 18 punktów więcej niż Atlético Simeone, 21 więcej niż Betis Pellegriniego, o 35 więcej od Sevilli i 43 od Valencii. Real wciąż jednak może pochwalić się większą liczbą strzelonych goli. Przewaga na korzyść Królewskich wynosi 88 do 84. W drugą stronę wygrywa już Barcelona: 29 straconych bramek do 34. Ogólny bilans bramkowy na dziś wciąż więc wynosi +1 dla Realu.
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się