Rozpoczyna się bardzo trudny tydzień dla koszykarzy Realu Madryt. Terminarz ułożył się w bardzo pechowy sposób, co wiąże się z tym, że zawodnicy w ciągu siedmiu dni rozegrają trzy mecze, spędzając w samolotach niemal 15 godzin i pokonując prawie 9 tysięcy kilometrów. Jak to możliwe? Podwójna wyjazdowa kolejka Euroligi oraz ligowe starcie z Tenerife.
Najpierw drużyna uda się do Monachium, gdzie zmierzy się z Bayernem. W czwartek będzie już w Kownie i tam rywalem będzie Žalgiris. Po meczu Królewscy wrócą do Madrytu, ale nie na długo. W niedzielę trafił im się wyjazd na Wyspy Kanaryjskie. Podróż tam i z powrotem to prawie 3 600 kilometrów. W dodatku Tenerife jest liderem, więc trudno mówić o oszczędzaniu zawodników.
Chus Mateo zdawał sobie sprawę, co czeka drużynę i na spotkanie z Manresą nie powołał Tavaresa, dając mu czas na odpoczynek. W trakcie meczu wynik umożliwił rotację, więc poszczególni zawodnicy nie byli przeciążani. To może okazać się kluczowe przed tak trudnym tygodniem. Po ostatniej pechowej porażce z Monaco Królewscy potrzebują zwycięstwa.
Bayern w Eurolidze radzi sobie słabo. Zajmuje 14. miejsce z dorobkiem czterech wygranych w 12 meczach. Jednak taki bilans nie przekreśla jeszcze marzeń o grze w play-offach. Bawarczycy musieliby jednak grać bardziej regularnie, bo przeplatają dobre występy z fatalnymi.
Idealnym scenariuszem byłoby oczywiście szybkie zdobycie przewagi i spokoje dogranie meczu, jednak margines na błąd jest niewielki. A rozpoczęcie takiego tygodnia od porażki mogłoby być bardzo negatywne w skutkach. Tego trzeba uniknąć, żeby z lepszym nastawieniem lecieć na Litwę.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 20:30.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się