Marco Asensio nie wziął udziału w piątkowym treningu reprezentacji Hiszpanii (już w sobotę trenował na pełnych obrotach – przyp. red.), ale tamtejsza federacja uspokajała, że zadecydowały o tym środki ostrożności. Asensio przybył do Kataru bardziej zmotywowany niż kiedykolwiek i z nową rolą po tym, jak zabłysnął w sparingu z Jordanią na pozycji fałszywej „dziewiątki”, która – przynajmniej w rywalizacji z takim przeciwnikiem – pasowała mu jak ulał. Kontrakt atakującego z Majorki z Realem Madryt wygasa w czerwcu przyszłego roku i kilkanaście dni po zakończeniu mistrzostw świata będzie mógł swobodnie decydować o swojej przyszłości bez pytania klubu o zdanie. Jego sytuacja wciąż znajduje się więc w trybie stand by. Istnieje również zagrożenie, że świetny występ na mundialu podniesie cenę i gażę piłkarza, który cały czas jest stosunkowo młody (ma 26 lat), a warunki jego potencjalnej nowej umowy w każdej chwili mogą eksplodować.
Z numerem 10 na plecach, który automatycznie przykuwa większą uwagę, Luis Enrique podpisuje się pod teorią, że Asensio staje na tym turnieju przed życiową szansą: „On był na innym poziomie, znakomitym. Grał jako „dziewiątka” i robił to bardzo dobrze. Staraliśmy się go korygować, bo to zawodnik, który czasami pojawia się w zbyt wielu miejscach. A potem zagrał jeszcze jako środkowy pomocnik i bardzo mi się tam podobał. Z takim nastawieniem, z taką jakością, jaką ma, może grać gdzie tylko chce”, mówił po spotkaniu z Jordanią selekcjoner. A pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu zawodnik z Balearów nie był pewny miejsca w mundialowej kadrze. Przez ten czas wiele się zmieniło, bo teraz celuje w pierwszy skład w najbliższą środę w pierwszym grupowym spotkaniu z Kostaryką.
Asensio rozpoczyna zmagania na światowym czempionacie ze świeżością, ale też z iskrą, z równowagą, która wynika z głodu gry spowodowanego niewielką liczbą szans od Carlo Ancelottiego, szczególnie niewielką liczbą szans na występy od pierwszej minuty. W tym sezonie Hiszpan zagrał w dziewięciu meczach w La Lidze i sześciu w Lidze Mistrzów, ale zgromadził w nich łącznie tylko 426 minut. Jednakże jego wkład w osiągnięcia drużyny jest niebagatelny. W trakcie swojego ograniczonego czasu na boisku zdobył trzy bramki i zanotował trzy asysty.
Zdolność do adaptacji i rozwijania się na pozycji napastnika, jeśli się ona ostatecznie potwierdzi, może zmienić sytuację Asensio. Wychowanek Mallorki jest w tym momencie jednym z najgorętszych nazwisk na rynku graczy, którym w czerwcu 2023 roku wygasają kontrakty. O ile nie najgorętszym. Królewscy doskonale zdają sobie z tego sprawę i postanowili, że zaproponują mu prolongatę umowy jeszcze w listopadzie. Czy nie jest już za późno?
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się