– Bardzo lubię Ødegaarda. W dzisiejszych czasach łatwo to powiedzieć. Nieco trudniej było na początku jego kariery, gdy był w Realu Madryt. Wtedy wyglądało na to, że może nie znaleźć odpowiedniej drogi. To mnie bardzo rozczarowywało, bo chcieliśmy go w Dortmundzie, gdy był bardzo młody.
– Odbyliśmy długą rozmowę, gdy Martin Ødegaard był jeszcze chłopcem, razem z jego ojcem. W końcu zdecydował się na Real Madryt i to dobrze, ale właśnie dlatego zawsze mu się przyglądałem. Nie wyobrażasz sobie, ile talentów, wielkich talentów, widziałem w ciągu wielu lat w tej branży. Wówczas Martin miał 15 lat i grał już w norweskiej Eliteserien. Cały świat oszalał na jego punkcie.
– Dlaczego nie trafił do nas? Nie jestem pewien, musisz go zapytać, ale może wtedy byłem z nim zbyt szczery. Powiedziałem mu, że nadal jest dzieckiem, nadal chodzi do szkoły, wszystkie te rzeczy. Chcieliśmy stworzyć środowisko, w którym mógłby dorastać i się rozwijać. Gdyby porównać miasto Dortmund i miasto Madryt, to może podjąłbym taką samą decyzję.
– Do 15. roku życia prawdopodobnie nie doświadczył żadnych trudności. Po tym wydarzeniu wiele spraw potoczyło się przeciwko niemu. To czyni go osobą, którą jest teraz, człowiekiem, którym jest teraz i graczem, którym jest teraz.
– Jestem bardzo szczęśliwy, że stał się teraz zawodnikiem, na którego wszyscy liczyliśmy. Właściwie to nawet poszło mu lepiej. Odgrywa ważną rolę w niesamowicie silnym Arsenalu. Jest jeszcze młody, perspektywiczny i z dużym wpływem na grę. Szczerze mówiąc, nie mogę powiedzieć o nim nic negatywnego. On naprawdę jest topowym zawodnikiem. Myślę, że jego rodzina jest całkiem zadowolenia z tego, jak to wszystko się potoczyło.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się