W 2018 roku Andrij Łunin oficjalnie został piłkarzem Realu Madryt. Na debiut na swoim domowym stadionie musiał jednak czekać bardzo długo. Na drodze stanął mu nie tylko Thibaut Courtois, lecz także wypożyczenia do Leganés, Realu Valladolid i Realu Oviedo.
Dopiero przez dwa ostatnie lata Ukrainiec mógł poczuć się tak, jakby rzeczywiście był zawodnikiem Realu Madryt. Pełnienie funkcji zmiennika Thibaut Courtois było dla niego bardzo krótkie w sezonie 2019/20. Tak naprawdę dostał tylko jedną szansę, ale sezon zaczął się i skończył w tym samym miejscu. Po odpadnięciu z Alcoyano na kolejny występ czekał prawie rok, ponownie z Alcoyano.
Oba te mecze, a także pucharowa potyczka z Elche i ligowe starcia z Atlético i Cádizem odbyły się jednak na wyjeździe. Do wczoraj Łunin miał na koncie 5 występów w barwach Los Blancos i… ani jednego na własnym stadionie.
Kilka godzin przed meczem z Osasuną okazało się, że Thibaut Courtois cierpi na rwę kulszową. Jasne było to, że Łunin wreszcie otrzyma swoją szansę. Niestety kolejny raz nie udało mu się zachować czystego konta. W 50. minucie sposób na jego pokonanie znalazł Kike García, który wykorzystał podanie Unaia Garcíi z głębi pola.
Możliwe, że już w środę Łunin otrzyma kolejną szansę. Na Santiago Bernabéu przyjedzie mnóstwo jego kolegów z reprezentacji, ponieważ Królewscy zmierzą się z Szachtarem Donieck. Potyczka ze Stepanenko, Matwijenko czy Mudrykem może być dla niego wyjątkowa, a przy okazji oznaczać będzie passę bez precedensu w ostatnich latach. 23-latek rozegrałby czwarty mecz z rzędu. Wcześniej wystąpił bowiem w dwóch meczach reprezentacji Ukrainy, a wczoraj zaliczył całe spotkanie na Santiago Bernabéu. Wreszcie.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się