– Kadra oferuje wiele alternatyw. Nawet jeśli Marco nas opuści, nie sprowadzimy nikogo, ponieważ nikogo nie potrzebujemy – zapewniał Carletto na cztery dni przed zamknięciem okienka, gdy temat ewentualnego odejścia Asensio był wciąż żywy. Wcześniej z klubu odeszli Jović i Mayoral, a Mariano mimo pozostania nie był, nie jest i nie będzie realną alternatywą. Wydawać się może, że pozbycie się Luki i Borjy w takiej sytuacji może okazać się ryzykowne, ale pierwsze tygodnie sezonu pokazują, że istnieje życie bez Karima. Wspomniani Jović i Mayoral wciąż natomiast nie odpalają w nowych zespołach. Razem uzbierali jedno trafienie w 16 meczach (10 Serba i 6 Hiszpana) rozegranych przez Fiorentinę i Getafe.
Okres przygotowawczy i debiut w Serie A Jovicia pozwalały z początku pomyśleć, że być może Królewscy pozbyli się go za darmo zbyt pochopnie. W pierwszym meczu towarzyskim 24-latek ustrzelił cztery gole w niecałe pół godziny. Bramka w pierwszym ligowym spotkaniu sprawiła natomiast, że włoska prasa zaczęła rozpływać się w pochwałach. Miłe słowa szybko przerodziły się jednak w desperację. Luka stanął w miejscu i do teraz nie zdołał ponownie trafić do siatki, a w międzyczasie zmarnował nawet rzut karny z Juventusem.
Passa ta trwa już od dziewięciu meczów. W poprzednim ligowym starciu trener Vincenzo Italiano doszedł już do wniosku, że lepiej od początku postawić będzie na Christiana Koumé. Jović podczas zwycięskiej potyczki z Hellasem nie pojawił się na boisku ani na minutę. Pojedynczy gol w ciągu 558 minut to zdecydowanie za mało jak na piłkarza, który budził takie oczekiwania i za którym siłą rzeczy musi się ciągnąć cień Dušan Vlahovicia. Sam Jović z racji na rzadką grę w poprzednich sezonach apeluje do kibiców i klubu o cierpliwość.
Jeśli chodzi o Mayorala, w jego przypadku wiatr również nie wiele pod narty. Borja liczył na prawdziwą szansę po czterech latach wypożyczeń. W Romie Hiszpan udowodnił, że może być ważnym ogniwem w klubie z czołówki, jednak w stolicy Włoch jego dobry etap uciął się wraz z przyjściem Mourinho. Na horyzoncie pojawiło się więc Getafe, dla którego w zeszłym sezonie 25-latek strzelił sześć goli. Los Azuolnes postanowili więc dokonać definitywnego transferu za 10 milionów euro. – Nie wiem, czy w Madrycie grałbym często. Szukałem drużyny, gdzie pełniłbym ważną funkcję. Myślę, że w Getafe będę zbierał o wiele więcej minut – mówił napastnik.
Wychowanek Królewskich w Getafe faktycznie ma pewny pierwszy plac, ale nie idą za tym konkretne liczby. Po sześciu ligowych kolejkach rozpoczętych w wyjściowym składzie jego licznik wciąż pokazuje zero. Nastawienie i zaangażowanie piłkarza nie budzą żadnych wątpliwości. Widać, że Mayoral dużo pracuje i mocno mu zależy. Jak na razie wciąż jednak daleko mu do swojej najlepszej wersji.
Na ten moment można więc pokusić się o stwierdzenie, że pozbycie się Luki i Borjy było trafnym wyborem. Rację działaczom i Ancelottiemu przyznaje także obecna kadra. Choć Benzema nie wystąpił w kilku poprzednich spotkaniach, Królewscy wygrali wszystkie dotychczasowe starcia. Kiedy nie ma Karima, ciężar gry ofensywnej z powodzeniem biorą na siebie Vini, Valverde i Rodrygo. Transfery Jovicia i Mayorala zdawały się uszczuplać obsadę ataku do minimum, ale jak na razie wygląda na to, że z przodu Carletto ma więcej możliwości, niż komukolwiek mogło się wydawać.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się