Menu
Choob

Villarreal CF - Real Madryt 1:0!

Wczoraj Real Madryt uległ po rzutach karnych Realowi Betis Sewilla...

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Wczoraj Real Madryt uległ po rzutach karnych Realowi Betis Sewilla w meczu, którego stawką był awans do finału Trofeo Ramón de Carranza. Dziś zwycięzcy obu półfinałów, Cadiz CF i wczorajszy rywał Królewskich, spotkają się w meczu o to trofeum, lecz przedtem odbył się mecz o 3. miejsce pomiędzy Villarreal CF a Realem. Celem ekipy z Madrytu było zapewne pozostawienie po sobie dobrego wrażenia i pożegnanie się z turniejem w należyty sposób, lecz dziś na boisku zdawało się, że Realowi chodzi o zupełnie co innego. W stosunku do wczorajszego spotkania, skład Realu znacznie się zmienił. W bramce wystąpił Diego López, natomiast Robinho zastąpił Antonio Cassano.

Pierwsza połowa rozpoczęła się w sennym tempie. Żadna z drużyn tak naprawdę nie kwapiła się, by strzelić rywalowi bramkę, nikt nie decydował się na huraganowe ataki, lecz to Villarreal pierwsze zaatakowało. Nasi obrońcy jednak nie mieli żadnych problemów, by powstrzymywać ataki "Żółtych Lodzi Podwodnych". 20 min. pierwszej połowy stało pod znakiem przeogromnej liczby faulów i nieczystych zagrań, które głównie odgwizdywane były na Robinho. Piłkarze Villarreal nie znali innego sposobu na zatrzymanie Brazylijczyka, jak tylko kopnięcia w łydki, czy "skrobanie achillesów". Później trochę się uspokoiło i wydawało się, że zawodnicy skupią się na grze w piłkę, lecz nic bardziej mylnego... Jak na dłoni widać było, że zarówno Real, jak i jego rywale, traktują tę potyczkę jako czysto towarzyskie spotkanie. Atmosfera była wręcz piknikowa, a Real do akcji ofensywnych podrywali jedynie Robinho i Raúl. Nawet Fabio Capello bardzo niechętnie wstawał z ławki rezerwowych, by cokolwiek zmieniać w ustawieniu swoich podopiecznych.
Drużyną z regionu Castellón bardzo ładnie dyrygował Argentyńczyk Riquelme, który był prawdziwą duszą zespołu. Najlepszą sytuację do strzelenia gola w pierwszej połowie Blancos stworzyli sobie po rzucie rożnym z 11. minuty, kiedy to po wrzutce Beckhama Sergio Ramos silnym strzałem głową skierował piłkę w światło bramki Viery, lecz niestety golkiper Villarreal był na posterunku.

W drugiej połowie w ekipie Królewskich zaszło parę zmian, do czego przyzwyczaił już nas Capello. Salgado zastąpił Cicinho, Woodgate wszedł za Cannavaro, a Baptista zmienił van Nistelrooya, któremu dzisiaj nie dane było wpisać się na listę strzelecką. Już w pierwszych minutach drugiej połowy Real miał szansę, by wyjść na prowadzenie. Bardzo ładną akcją popisał się aktywny dziś Robinho, podał do Júlio Baptisty, ten strzelił mocno na bramkę Villarreal, lecz Viera sparował piłkę na rzut rożny. Ekipa z Castellón starała się odgryzać szybkimi kontrami, a parę razy byłoby bardzo niebezpiecznie pod bramką Diego Lopeza, gdyby nie udane pułapki ofsajdowe. Później na boisku pojawili się jeszcze Iván Helguera, Mejía i Juanfran. Ten ostatni starał się, wraz z Robinho, podrywać Real do ataków, lecz dwójka zawodników nic nie zdziała, gdy cała drużyna nie ma zamiaru atakować bramki rywala. Później nastąpiło bardzo groźne starcie pomiędzy Bruno a Baptistą. Piłkarze wyskoczyli do główki, Júlio tak nieszczęślwie trafił kolanem w żebra zawodnika Villarreal, że ten przez parę minut leżał na murawie i miał poważne kłopoty z oddychaniem. Na szczęście ostatecznie okazało się, że nic poważniejszego Bruno nic się nie stało i mógł z powrotem wrócić na boisko. Wraz z biegiem czasu, Villarreal decydowało się na coraz śmielsze ataki, jakby chciało uniknąć rzutów karnych. I udało się. W 86. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Villarreal, tuż przed polem karnym Realu. Do piłki ze spokojem podszedł Juan Roman Riquelme i technicznym strzałem bez problemów pokonał Diego Lopeza. 1:0 dla Villarreal. Niestety, było już za późno, by wyrównać, a Madryt po stracie gola jakoś wcale nie rzucił się do rozpaczliwych ataków. Po zdobyciu gola nasi przeciwnicy wyraźnie uwierzyli w swoje siły, dzieląc i rządząc na boisku do końca spotkania. Z trybun słychać było głośne "Olé! Olé! Olé!", gdy gracze z regionu Castellón wymieniali pomiędzy sobą niezliczoną ilość podań, a madryccy piłkarze nieudolnie starali się odebrać im piłkę. Rezultat do końca spotkania się nie zmieni i Real po raz kolejny zszedł z boiska na tarczy.

Reasumując, Królewscy w turnieju o Trofeo Ramón de Carranza rozegrali dwa spotkania. Oba przegrali, tracąc w nich aż cztery gole. Nie jest to zbyt optymistyczna wiadomość, zwłaszcza, że mamy trenera, który naciska na grę w defensywie. Po meczu pochwalić można jedynie Robinho i, od jakiegoś czasu standardowo, Raula, którzy ciągneli zespołu do przodu, o ile w ogóle można tak powiedzieć po tym spotkaniu. Inni zawodnicy zaprezentowali się bardzo chimerycznie, w ogóle nie przejawiali chęci do gry, a już na pewno nie w głowie im były ataki, o zdobywaniu bramek nie mówiąc. Cóż, nie możemy być zbyt optymistycznie nastawieni przed kolejnymi meczami, bo Real upewnił nas dziś w niechlubnym przekonaniu, że wczorajsza również słaba dyspozycja nie była dziełem przypadku. Dzisiaj także Madryt zawiódł, nie pokazując niczego. Blancos nie mieli pomysłu na grę, nie wiedzieli jak i którędy atakować.

Do rozpoczęcia sezonu w La Liga pozostał tydzień. Real przegrywa dwa mecze w pokazowym turnieju, na dodatek Villarreal CF po raz pierwszy w swojej historii pokonuje Real Madryt. Jakież więc mogą być pozytywy po dwóch meczach? Madryt nauczył się, że transfery to nie wszystko, że potrzeba jeszcze wiele treningów, by drużyna się zgrała, a Villarreal i Betis ukazały słabe punkty drużyny. Dobrze, że stało się to teraz, niż mielibyśmy obudzić się "z ręką w nocniku" w lutym lub marcu. Fabio Capello to jeden z najlepszych fachowców w swoim fachu, na pewno wie, jak pracować z drużyną i co jeszcze poprawić, by wreszcie drużyna zaczęła grać tak, jak byśmy sobie tego życzyli.

Składy:
Villarreal CF: Viera - Gonzalo (Quique Alvarez 58`), José Enrique, Peńa, Josemi - Nihat (Marcos 90`), Somoza (Bruno 62`), Senna, Cani (Jose Mari 80`) - Forlán (Arruabarrena 89`) i Riquelme
Real Madryt: Diego López - Míchel Salgado (Cicinho 45`), Cannavaro (Woodgate 45`), Sergio Ramos, Roberto Carlos - Beckham, Emerson (Helguera 80`), Javi García (Mejía 60`), Raúl (Juanfran 60`) - Robinho i van Nistelrooy (Baptista 45`)

Gol:
0:1 Riquelme 86'

: Riquelme, Cani, Josemi - Javi García, Mejía

Sędzia: Perdigones Pacheco

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!