Real Madryt miał wszystko pod kontrolą, ale sam był swoim największym wrogiem. Bardzo szybko wyszedł na prowadzenie dzięki dobremu podaniu Tchouaméniego do Viníciusa i jeszcze lepszemu wykończeniu Brazylijczyka. Później zaczęło się robić sennie, Królewscy dostali ostrzeżenie w postaci doskonałej szansy Cabrery.
Z ostrzeżenia nie skorzystali. Chwilę po pierwszej okazji nadeszła druga i… trzecia. Obie wydarzyły się jednak w tej samej akcji, ponieważ Joselu na raty pokonał Courtois przy ogromnym pechu Militão, któremu piłka odbiła się od pleców. Całkowita dominacja Realu przez większość pierwszej połowy nie przyniosła żadnego skutku.
W drugiej połowie spodziewaliśmy się zmiany, ale Real notorycznie zawodził. Espanyol miał zaskakująco dużo do powiedzenia i były momenty, w których to gospodarze byli bliżej strzelenia drugiego gola niż goście. Ale po coś są zmiany. Rodrygo i Camavinga rozruszali nieco ataki Realu, a w 88. minucie pierwszy z nich dograł do Benzemy, który wreszcie wykorzystał świetną sytuację.
W końcówce dodatkowych emocji dostarczył bramkarz Espanyolu, który sfaulował Ceballosa i wyleciał z boiska. Po kilku minutach analizy sędzia wyrzucił Lecomte’a z boiska, a Benzema pokonał z rzutu wolnego Cabrerę, środkowego obrońcę Espanyolu.
Real Madryt nie zachwycił, ale ma zachwycający bilans. W trzech wyjazdowych meczach zdobył komplet punktów i jest liderem La Ligi. Dziś gra nie zachwyciła, poza pierwszymi 30 minutami Królewscy mogą cieszyć się tylko (i aż) z wyniku.
RCD Espanyol – Real Madryt 1:3 (1:1)
0:1 Vinícius 12' (asysta: Tchouaméni)
1:1 Joselu 43'
1:2 Benzema 88' (asysta: Rodrygo)
1:3 Benzema 90'+10'
Espanyol: Lecomte; Óscar Gil, Calero, Cabrera, Brian Oliván; Vini Souza (69' Bare), Expósito (90' Exposito), Darder; Puado (70' Melamed), Rubén Sánchez, Joselu.
Real Madryt: Courtois; Lucas (85' Carvajal), Militão, Rüdiger, Alaba; Tchouaméni, Modrić (58' Camavinga), Kroos (80' Ceballos), Valverde (58' Rodrygo), Vinícius, Benzema.
Komentarze (599)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się