Kobiecy zespół Realu Madryt przegrał batalię w sądzie z inną drużyną żeńską, Madrid CFF. Sąd Najwyższy Madrytu (TSJM) odrzucił apelację Los Blancos, którzy argumentowali, że nazwa drugiego klubu była bardzo podobna. Jak informuje Europa Press, TSJM uznał prawo Madrid CFF do rejestracji znaku towarowego. Królewscy złożyli odwołanie po tym, jak hiszpański Urząd Patentowy i Znaków Towarowych odrzucił ich powództwo. W tej sprawie głos zabrała również Adwokatura Krajowa, twierdząc, że „istnieje duże podobieństwo między tymi nazwami, zarówno denominacyjne, jak i fonetyczne”.
Na dziś, wymiar sprawiedliwości uważa, że różne marki rejestrowane w Hiszpanii, jak RMCF czy Real Madrid – MCF oraz właściwa marka Realu Madryt nie są „ani identyczne, ani podobne”, więc mogą koegzystować na rynku bez wprowadzania w błąd przeciętnego konsumenta. Sędziowie uważają, że istnieje po prostu podobieństwo między niektórymi literami, a nazwa miasta w nazwie organizacji czy przedsiębiorstwa absolutnie nie może być tutaj elementem determinującym, ponieważ Real Madryt nie ma monopolu na używanie nazwy stolicy Hiszpanii. Do tego dodano argument, że marki Madrid CFF używa się w futbolu żeńskim od 2010 roku, gdy drużyna ta została założona, natomiast Real Madryt wszedł do kobiecego futbolu dopiero dwa lata temu.
Żeńska drużyna Realu Madryt weszła do Ligi Iberdroli z bardzo wysoką jak na standardy tej dyscypliny inwestycją w wysokości 3,38 miliona euro, co zostało zmierzone przez system sztucznej inteligencji 2Playbook Intelligence, który należy do firmy 2Playbook. Liczby wskazują na wydatek nieco ponad dwóch milionów na pensje. Struktura korporacyjna obecnie w przypadku drużyny kobiecej nie istnieje, ponieważ korzysta ona ze struktury (oraz infrastruktury) należącej do Realu Madryt.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się