Carletto stał się pierwszym trenerem, który zdołał wygrać cztery Ligi Mistrzów oraz jedynym, który zdobył mistrzostwo we wszystkich pięciu najsilniejszych ligach. Po triumfach w Serie A, Premier League, Ligue 1 i Bundeslidze pozostawała mu jeszcze jedynie zadra w postaci La Ligi. W minionym sezonie i hiszpańskie rozgrywki poddały się jego panowaniu. Wszystkie te sukcesy sprawiły, że Ancelotti jest dziś trenerem z największą liczbą zwycięstw w XXI wieku, biorąc pod uwagę mecze w najsilniejszych ligach Starego Kontynentu oraz w rozgrywkach międzynarodowych.
Carlo rozpoczynał ten sezon z drugiej pozycji. Przed nim z 603 zwycięskimi spotkaniami znajdował się Arsène Wenger. 39 wygranych pozwoliło jednak Włochowi wysunąć się na prowadzenie z 618 zwycięstwami. Ancelotti zdobył też 20., 21., i 22. trofeum w swojej karierze. Tym samym zrównał się pod tym względem z José Mourinho. Przed nim znajduje się już jedynie Guardiola, który zebrał 31 medali. Pep i Mourinho idą też niemal łeb w łeb, jeśli chodzi o liczbę pojedynczych zwycięstw. Pierwszy z wymienionych ma ich na koncie 563, drugi – 573. Obu wyprzedziłby Sir Alex Ferguson, jednak na jego szkodę działa kryterium biorące pod uwagę osiągnięcia jedynie z tego tysiąclecia. Za poszkodowanego moglibyśmy jednak uznać także The Special One, gdyż w zestawieniu nie liczą się potyczki stoczone w lidze portugalskiej. Top 10 zamykają Klopp (454), Benítez (439), Emery (415), Pellegrini (387) i Simeone (349).

Pod względem procentowym prym ponownie wiedzie Guardiola, który pochwalić się może 74% wygranych meczów z puli 759. Za nim plasują się Ferguson (64,9% na 757 potyczek), Mourinho (62,1%/923) i Ancelotti (60,4%/1023). Żaden z pozostałych trenerów nie przekroczył bariery 60%. Carlo lwią część tego bilansu wykręcił w Milanie, gdzie na ławce zasiadał 420 razy w ciągu siedmiu sezonów. W minionym sezonie Włoch potwierdził jednak, że i jego małżeństwo z Realem Madryt jest synonimem sukcesu. Z Milanem sięgnął on łącznie po osiem pucharów, z Realem – po siedem w ciągu trzech lat pracy.
W stolicy Hiszpanii Carletto osiągnął też swój najwyższy procent zwycięstw – 73,1%. Tylko Pellegrini może pochwalić się lepszym bilansem – 75% w sezonie 2009/10. Ancelotti w żadnym innym klubie nie wygrywał tak często. W Bayernie zaliczył nieznacznie gorszy wynik, czyli 71,7%. W PSG było to 63,3%, w Chelsea 62,4%, w Milanie 59,9%, Juventusie 55,3%, Napoli 52%, w Parmie 48,3%, w Evertonie natomiast 46,3%. W XXI wieku nikt nie wygrał tyle meczów, co Carlo. Real Madryt stał się zaś dla niego najlepszą możliwą trampoliną.
Komentarze (39)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się