– To bardzo piękny moment, że podniosłem Puchar Europy jako kapitan. Gdy jesteś kapitanem, to marzysz o podnoszeniu trofeów, bo inaczej niczego nie wygrywasz [śmiech]. Gdy byłem trzecim czy drugim kapitanem, to o tym nie myślałem. Lubiłem oglądać w tych rolach Sergio [Ramosa] czy Ikera [Casillasa], cieszyłem się tymi momentami. Dzisiaj to było coś pięknego. Wiem, że jestem też jedynym Brazylijczykiem, który podniósł Puchar Europy jako kapitan.
– 25 trofeów z Realem? Tak, emocje są ogromne. To był mój ostatni mecz w Realu Madryt. Jestem bardzo zadowolony z bycia przez 15,5 roku w Realu Madryt, przez 16 sezonów, z 5 Ligami Mistrzów, z 25 tytułami... Nie mogę odchodzić z Realu Madryt z większą radością. To nie jest smutny dzień. Czuję wielką radość. Dziękuję kibicom za wszystko. Pamiętam o wszystkim... Tak, to był mój ostatni mecz w Realu.
– Co motywowało mnie, że mogłem zdobyć 25 tytułów z Realem? Wygrywanie trofeów. Gdy zdobywasz puchar, chcesz kolejnego i kolejnego. To jest codzienna motywacja.
– Jestem świadomy, że jestem legendą? Nie jestem tego świadomy i nie jestem żadną legendą. Jestem człowiekiem, który cieszy się momentem. Dzisiaj miałem szczęście być kapitanem Realu Madryt i podnieść ten puchar. Miałem szczęście grać przez tyle lat w Realu Madryt, ale nie czuję się legendą.
– Wspieraliśmy mocno kolegów przy linii? Drużyna ma 26 członków i wszyscy musimy być gotowi do pomocy, grasz czy nie.
– Wieczorne pożegnanie na Bernabéu to najlepsze, co mogło być? Tak... Już w ostatnim meczu miałem minipożegnanie. Czekałem jednak na taką chwilę, bo nie może być lepiej, że pożegnam się z kibicami po wygranej Lidze Mistrzów. Jestem bardzo szczęśliwy. Zamknąłem bardzo piękny cykl. Nowy cykl rozpoczyna teraz mój syn.
Komentarze (147)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się