Plotki, oferty, które nie zostały potwierdzone, wiadomości na portalach społecznościowych, które później są usuwane, wielu przyjaciół, którzy pojawili się w otoczeniu francuskiego napastnika, natychmiastowe przecieki o tym, co się dzieje lub nie dzieje, zaprzeczenia i bicie piany w Barcelonie… to wszystko i jeszcze więcej, co dopiero się pojawi, nie zdołało zmienić nastroju tych, którzy na co dzień pracują w Valdebebas. W Realu Madryt panuje przekonanie, że liczy się słowo dane Królewskim przez Kyliana Mbappé, dlatego kibice odliczają czas do przyjazdu mistrza świata na Santiago Bernabéu.
Nikt w klubie z Madrytu nie zapomina o różnego rodzaju presji, jakiej poddawany jest zawodnik. Wiedzą, że niektórzy z jego otoczenia na co dzień zachęcają go do pozostania w PSG, ale od zeszłego roku są pewni, że decyzja należy wyłącznie do zawodnika, że ten scenariusz w niczym nie przypomina tego sprzed pięciu lat, kiedy Mbappé był młodzieniaszkiem, który dopiero co trafił do elitarnego futbolu.
Za zgodą zawodnika pracują i planują przyszłość w klubie. Przez wiele miesięcy działania koncentrowały się wokół niewiadomych, jakimi byli Mbappé i Haaland. Wszystko stanęło w miejscu, dopóki nie wyjaśniono wątpliwości i nie określono, jak duże inwestycje można by poczynić, aby rozważyć inne możliwe posunięcia. Nawet niektóre z tych możliwych wzmocnień zostały zignorowane w obliczu ingerencji innych drużyn.
Real Madryt zachowa milczenie i nie zmieni swojego stanowiska aż do finału z Liverpoolem, który odbędzie się 28 maja. Dyrektorzy Realu Madryt utrzymują, że należy poczekać do końca sezonu, zanim wykona się jakikolwiek ruch w związku z prezentacją i podpisaniem umowy, ale znaczenie i transcendencja wszystkiego, co dzieje się wokół Mbappé, stawia to na granicy niemożliwości.
Jakkolwiek by o tym nie mówić, propozycja Realu Madryt, na którą zgodził się Mbappé, przybliża nas do najnowszych zamiarów Kataru. Choć brzmi to dziwacznie, w rzeczywistości napastnik zrezygnuje z dużych pieniędzy, aby móc przywdziać koszulkę Los Blancos. Temu „tak” towarzyszyły zresztą pewne gesty, które bardzo spodobały się madryckiemu klubowi.
Pojawienie się na scenie Joana Laporty przyciągnęło uwagę i wzbudziło śmiech w Valdebebas. Nie rozumieją ani nie podzielają obsesji prezesa Barcelony na punkcie Realu Madryt, ale matka Francuza dała już jasno do zrozumienia, że klub z Katalonii nigdy nie wchodził w grę.
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się