Jak jednak utrzymać w takiej sytuacji ten bodziec obecny podczas konkurowania w walce o konkretne cele? Jak zarządzać kadrą? Lepiej, by trzon drużyny grał cały czas czy jednak przez dwa tygodnie odpoczywał? Dotychczasowe decyzje Ancelottiego pozwalają myśleć, że trener wymierzył wszystko co do milimetra. W derbach Courtois i Benzema nie otrzymali ani minuty. Modrić, Vinícius, Mendy i Valverde weszli w drugiej połowie za Casemiro, Kroosa, Militão i Jovicia. Z Levante natomiast Thibaut, Karim i Modrić wyszli w podstawowym składzie, Vinícius zagrał od pierwszej do ostatniej minuty, Kroos natomiast pojawił się na kwadrans przed końcem za Valverde. Casemiro, Carvajal i Militão nie wybiegli na boisko. W zeszłą niedzielę z kolei Modrić, Benzema i Vini nie udali się do Kadyksu. Mendy i Camavinga nie powąchali boiska, a Militão, Casemiro i Kroos otrzymali po 90 minut. Valverde zaliczył 70-minutowy występ, a Ceballos i Hazard półgodzinny.
Tak z grubsza prezentuje się logika, jaką kierują się Królewscy. Decyzje podejmuje Ancelotti, jednak wszystko opiera się na wiedzy i zaleceniach Pintusa. To właśnie spec od przygotowania fizycznego nakreślił 10-miesięczny plan, dzięki któremu Real frunie niczym samolot. – Musimy utrzymywać intensywność i zaangażowanie w ciągu tych tygodni – mówił Carlo pytany o rotacje i podtrzymywanie meczowego rytmu wśród swoich podopiecznych. Szkoleniowiec mimo szybko zdobytego mistrzostwa starał się, by żar nie wygasł przed najważniejszym starciem w sezonie. Co zaś w tym temacie mają do powiedzenia inni eksperci?
– Kiedy nie grasz o nic, trudniej utrzymać motywację. Wyniki są jednak mimo wszystko ważne, ponieważ trzeba unikać zasiewania wątpliwości – ocenia David Antona, trener przygotowania fizycznego między innymi Willy'ego Hernangómeza. – Pod innymi względami 24 dni bez ważnego meczu mają same zalety. To niemal miesiąc na przygotowanie pojedynczego spotkania. W tym czasie można też odzyskać kontuzjowanych graczy i doprowadzić ich do odpowiedniej formy. Ja nie zmieniałbym zbyt wiele, ponieważ w miesiąc na tym etapie nie da się diametralnie zmienić stanu fizycznego wszystkich piłkarzy – dodaje.
Wątpliwości nie ulega natomiast fakt, że w ostatnie tygodnie sezonu Real Madryt wszedł w kapitalnej formie fizycznej. – Nie sądzę, by brak meczów o stawkę przed finałem wpłynął znacząco na jego przebieg – twierdzi Jordi Balcells, trener przygotowania fizycznego, który pracował z Pablo Machínem w Gironie i Alavés. – Zawodnik na tym poziomie nie potrzebuje dodatkowych bodźców. Oni są więcej niż przyzwyczajeni do rozgrywania potyczek o takim ciężarze. Najważniejsze, by po prostu byli do dyspozycji – kontynuuje.
Kluczem do dyspozycyjności jest zaś, cóż za zaskoczenie, brak kontuzji. To właśnie ewentualnych urazów obawiają się w Valdebebas najbardziej. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w Liverpoolu. The Reds grają w Premier League co trzy-cztery dni, czego efektem jest niepewność w sprawie występu Fabinho, Salaha i Van Dijka. W Madrycie robią wszystko, by unikać problemów mięśniowych. – Jedynym ryzykiem jest to, że grając na większym luzie, możesz nabawić się nieoczekiwanej kontuzji. Paradoksalnie przez mniejszy impet przy bezpośrednich starciach nieraz łatwiej o mechaniczny uraz – tłumaczy Antona.
– Kiedy grasz i masz naprzeciwko siebie rywala, zawsze istnieje ryzyko. Kadyks walczył o utrzymanie i szedł na całego. Piłkarze Realu na pewno nie szukali aż takiej wymiany ciosów. Pozostawanie cały czas aktywnym wychodzi jednak z większą korzyścią niż uparte oszczędzanie graczy, by zmniejszyć do zera ryzyko kontuzji. Jeśli zachowujesz przy tym zdrowie, zawsze lepiej jest grać – kończy Balcells.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się