– Mieliśmy dwie bardzo różne połowy. Pierwsza dużo nas kosztowała, bo mocno wchodzili na naszą połowę i wiele kosztowało nas wyjście z piłką. W drugiej było dużo lepiej, mieliśmy dużo jaśniejsze zamysły i zepchnęliśmy ich na ich połowę. Tyle, trzeba skorygować rzeczy z pierwszej połowy i pozostać przy drugiej na następne mecze.
– Karny po moim nadepnięciu? Sędzia powiedział mi, że chociaż zawodnik nie miał już równowagi, a piłka była u Łunina, to musi odgwizdać to nadepnięcie. Nie wiem... Szanujemy decyzje sędziego, ale raczej trzeba rozróżnić, czy to nadepnięcie uniemożliwia zawodnikowi kontynuowanie akcji, czy to nadepnięcie na wywracającym się zawodniku, który już nic nie zrobi. Podkreślam, że my skupiamy się na naszych dobrych rzeczach i tym, co musimy skorygować z pierwszej połowy.
– Zabrakło nam napięcia i skupienia w pierwszej połowie? Myślę, że zabrakło nam większej próby rozgrywania na połowie rywala, co robiliśmy w drugiej połowie. Moim zdaniem chodziło bardziej o to niż brak napięcia czy skupienia. Powinniśmy byli chcieć dłużej grać piłką, spychać ich na ich połowę, bo wtedy w drugiej połowie tworzyliśmy okazje.
– Finał Ligi Mistrzów ciąży w głowie? Nie, trzeba się skupić na każdym dniu, każdym treningu i każdym meczu, bo to uczyni z nas lepszą drużynę. Te trzy pozostające mecze pozwolą nam podejść do finału w lepszej dyspozycji.
– Cieszę się z końcówki sezonu po kontuzjach i braku szans? O kontuzjach już nawet nie pamiętam, czuję się fenomenalnie przez cały sezon i jestem do dyspozycji zespołu. Od tego jesteśmy, by gdy trener tak zdecyduje, wejść i pomóc drużynie.
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się