Co się czuje po takim wieczorze na Bernabéu?
Emocje nie do opisania, bardzo trudno wytłumaczyć, co tam przeżywasz. To już trzeci raz w tym sezonie, że ludzie są w ten sposób z nami. Naprawdę bardzo trudno opisać to słowami. Ja zachowam te emocje w sobie na całe życie.
Twój uścisk z trenerem, twoim ojcem, jest bardzo rozczulający. Wydawało mi się, że obaj uroniliście łzę.
Tak, bo tam był też temat osobisty, temat rodziny. Dzisiaj to była bardzo wyjątkowa data, bo to były urodziny mojej mamy [Luisy Gibellini, pierwszej żony Carlo, która po długiej chorobie zmarła rok temu w maju]. To był emocjonalny dzień dla nas obu.
Czy przeżywasz najszczęśliwszy etap w waszych życia?
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, jak byliśmy szczęśliwi w pierwszym etapie. To prawda, że emocje w tym klubie są wyjątkowe i trudne do powtórzenia.
Na koniec, naprawdę w 89. minucie wierzyłeś, że to jest możliwe? Czy zacząłeś sobie mówić: no, dzisiaj szczęście się wyczerpało?
Bardzo w siebie wierzyliśmy, bo wiedzieliśmy skąd przychodzimy i co mogą dać nam ten stadion i ci piłkarze, którzy są niesamowici. Prawda jest taka, że w 89. minucie pomyślałem: cóż, robi się trochę późno [śmiech].
Trochę przeginamy!
Stary, zrobimy to, ale robi się trochę późno [śmiech]. Na końcu to zrobiliśmy.
Świętujesz z ojcem czy sam?
Tak, z ojcem, zjemy razem kolację, bo mamy jutro dzień wolny. Do tego jesteśmy też bardzo głodni.
Czuję, że jesteście niesamowicie szczęśliwi w Madrycie.
Zawsze tak się czuliśmy i zawsze czujemy, bo tutaj żyje się super dobrze, bo jesteśmy w klubie naszych marzeń i oby to trwało.
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się