Przed tygodniem Pep Guardiola postanowił skorzystać z 25-latka od początku i wystawił go na pozycji najbardziej wysuniętego gracza przedniej formacji. Piłkarz odwdzięczył się golem na 2:0, przy którym w dziecinny sposób przechytrzył Davida Alabę. Być może szkoleniowiec The Citizens kierował się także tym, że Gabriel Jesus w swoich dotychczasowych konfrontacjach z Los Blancos wykazywał się bardzo dobrą skutecznością. Jego bilans to na ten moment trzy bramki i asysta w trzech meczach. Daje to udział przy golu średnio co 66 minut. Real jest więc drugą najczęstszą ofiarą atakującego zaraz po Szachtarze. Ekipa z Doniecka padła jego łupem cztery razy, ale przy sześciu podejściach.
Dobra passa Gabriela Jesusa trwa tak naprawdę od pierwszej połowy kwietnia. Najpierw udało mu się pokonać bramkarza Liverpoolu, następnie przyszła wspomniana kareta z Watfordem, a po trafieniu przeciwko Królewskim zdołał jeszcze wpisać się na listę strzelców w potyczce z Leeds. W Premier League uzbierał więc sześć goli w czterech kolejkach, a zgodnie z wyliczeniami Olocip średnia jego ocen wynosi 7,94 w dziesięciostopniowej skali.
Choć głównym zadaniem Brazylijczyka jest z założenia zdobywanie bramek, niemal równie często notuje on asysty. Jego całkowity bilans w tym sezonie to w tej chwili 13 goli i 12 ostatnich podań w ciągu 2249 minut. Średnio zalicza więc udział przy trafieniu raz na 90 minut. Mimo to przyszłość zawodnika pozostaje niejasna. Jego kontrakt wygasa bowiem za rok i jak na razie na horyzoncie nie widać możliwego porozumienia. Pozostanie byłego gracza Palmeiras na Etihad może skomplikować zwłaszcza ewentualny transfer Erlinga Haalanda.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się