Droga do finału w Paryżu przebiega przez Santiago Bernabéu. To z pewnością świetna wiadomość dla Realu Madryt, który na Etihad momentami był w poważnych opałach i widmo tego, że w Madrycie nie będzie już czego zbierać, było całkiem realne. Ostatecznie cel został jednak osiągnięty i Królewscy już zagrzewają Bernabéu do kolejnej remontady.
„Musimy pojechać na Bernabéu, potrzebujemy kibiców jak nigdy i zrobimy magiczną rzecz, czyli wygramy”, mówił wczoraj Benzema, który po raz kolejny okazał się bohaterem Los Blancos w Lidze Mistrzów. „Pozostało 90 minut, by zrobić różnicę na Bernabéu z naszymi kibicami”, wyznał Vinícius. „Liczymy na Bernabéu, na magię Bernabéu. Nasi kibice muszą być gotowi”, zapewniał Ancelotti.
Czynnik Bernabéu znajduje się na ustach wszystkich w obozie Realu Madryt myślących o odrobieniu strat z Etihad. Madridismo już przygotowuje się, by ponieść na skrzydłach swoją drużynę do finału w Paryżu. Do tego stopnia, że wczoraj rano przy kasach Bernabéu wyświetlono komunikat o braku biletów na środowe spotkanie z City.
Stadion Realu Madryt ponownie przywdzieje swoje najbielsze szaty, by przyjąć zespół Guardioli i przeżyć kolejną, trzecią w tym sezonie magiczną noc. Zajęcie pierwszego miejsca w grupie, a następnie kolejność w losowaniu pozwoliły ekipie Ancelottiego rozgrywać u siebie rewanżowe starcia w 1/8 finału, ćwierćfinale i półfinale. Do tej pory Królewscy za każdym razem wykorzystywali atut gry rewanżu przed własną publicznością.
Kolejna wielka noc
Z PSG Real Madryt dokonał podwójnej remontady. Los Blancos przystępowali do rewanżu po porażce 0:1 na Parc des Princes i po pierwszej połowie na Bernabéu również przegrywali 0:1. W drugiej odsłonie gości pogrążył Karim Benzema, który popisał się hat-trickiem, doprowadzając madridismo do ekstazy, a drużynę do ćwierćfinałów.
Do rewanżu z Chelsea Real przystępował z dwubramkową zaliczką wywalczoną na Stamford Bridge, jednak mecz potoczył się zupełnie inaczej, niż oczekiwano i ostatecznie drużyna Ancelottiego potrzebowała remontady, której pierwotnie w ogóle nie było w planach. The Blues wygrywali już 3:0 i byli jedną nogą w półfinale, jednak ostatecznie Królewscy potrafili doprowadzić do dogrywki, w której dołożyli jeszcze jedno trafienie. Real przegrał 2:3, ale była to słodka porażka, która dawała bilet do kolejnej rundy.
Teraz czas na kolejną odsłonę, ponieważ rewanż z City wymaga jeszcze jednej remontady na Bernabéu, by znaleźć się w Paryżu. Stadion Królewskich już przygotowuje się, by być piekłem dla City i dwunastym zawodnikiem Ancelottiego.
Komentarze (65)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się