– Wynik najlepszy z tego meczu? Porażka nigdy nie jest dobra. Mamy nadzieję w tej Lidze Mistrzów. Najważniejsze, że nigdy się nie poddaliśmy, próbując do końca i mamy taki wynik. Teraz musimy pojechać na Bernabéu, jak nigdy potrzebujemy kibiców i zrobimy magiczną rzecz, czyli wygramy.
– 0:2 w 10. minucie? To jest wysoki poziom. Jeśli wchodzisz w taki mecz z pewnością siebie i stajesz z tyłu, to tak się dzieje. City to dobra drużyna, grają u siebie przy dużym nacisku i strzelają dwa gole.
– Dlaczego tak bardzo cierpieliśmy w obronie? Powiedzmy, że zabrakło trochę wszystkiego: ambicji, pressingu, pewności siebie... Bo potem zagraliśmy dobre 25 minut i możemy zawsze zagrać tak przez 90 minut.
– Panenka po dwóch zmarnowanych karnych w Pampelunie? Cóż... Zawsze mówię sobie sam: jeśli nie wykonujesz karnego, to nigdy go nie zmarnujesz [śmiech]. To jest mentalna pewność siebie i tyle.
– Trzeba jednak zachować zimą krew w takim momencie? Ta, ta, to jest mentalna sprawa. Mocno w siebie wierzę. Zrobiłem tak i wyszło dobrze [uśmiech].
Komentarze (77)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się